Promocja Poznania czyli "Głupia Polska bez Poznania”
Autor: Ewa Kłodzińska   
24.11.2008.

Ku zaskoczeniu wielu, miastami które najlepiej promują Polskę w świecie uznano Warszawę, Łódź, Kraków, Zakopane i Hel. Tak zadecydowali spece realizujący kampanię reklamową Polski w CNN.

A my!? Krzyczą poznaniacy i Wielkopolanie. Tymczasem, o dziwo, redaktor Polska - Głos Wielkopolski i specjalista od public realations (też z Poznania) w rozmowie na łamach tejże gazety (2.09. br.) niejako przyklaskują wyborowi, twierdząc, że Poznań nie ma swojej wyrazistej legendy, nie ma atmosfery, jest nudne ze swoją martyrologią...

Obu panom, tak znudzonym miejscem zamieszkania i pracy, radzimy aby czem prędzej z tego miasta się wyprowadzili, bo po co się tutaj męczyć. Zapewne w innych miastach czekają nań atrakcyjne miejsca pracy tudzież ekscytująca atmosfera...

No, cóż, należy się pogodzić z faktem, że promujemy się jakoś niemrawo i dziwacznie, o czym na łamach ,,Naszej Wielkopolski” wielokrotnie pisaliśmy. A to na walentynki wyskakujemy z życzeniami dla warszawiaków, a to zapraszamy do Poznania na weekend ,,za pół ceny”, robimy pojedyncze koncerty (Nelly Furtado) co przypomina wybuch jednego fajerwerku: pobudza apetyt na więcej a tu stół pusty....

Autorzy z magistratu są zadowoleni, tylko, że nie wiadomo czy tego rodzaju ,,promocja” ma jakiekolwiek przełożenie na np. wzrost zainteresowania pobytem w Poznaniu czy to turystycznym czy biznesowym. Po prostu nie było takich badań...

Malkontentom odpowiadamy, że Poznań ma i swoje legendy, i swoją atmosferę, swoje wydarzenia i postaci, które mogą zawładnąć wyobraźnią. Szkopuł w tym, że do tego potencjału się nie sięga.

A jaki to potencjał? Zapewne nie pyry i pączki. Nawiasem mówiąc, dlaczego wybrano akurat te ,,specjały” - nie są przecież niepodważalnie poznańskimi. Trzeba było zamiast pączków zawieźć berlińczykom poznańskie świętomarcińskie rogale albo słodkie ,,rury” na święto Bożego Ciała.

Sięgnijmy jednak najpierw do historii. To w Poznaniu i Wielkopolsce zaczynała kształtować się Polska jako suwerenne państwo. Sa nawet ciekawe legendy, są dowody historyczno-archeologiczne. Pierwsi królowie i ich małżonki - nawet historii nieszczęsnej Ludgardy można by nadać pikantny ,,smaczek”.

Albo czasy nam bliższe - galeria pozytywistów z Cegielskim na czele, znanym w świecie. To jest ,,wyrazisty symbol” (czego Poznaniowi się odmawia) tego jak można zrobić karierę i pieniądze w Poznaniu (zatem nie tylko w Łodzi) - i to już 150 lat temu, w zniewolonym pruskim reżimem regionie! W życiorysach (ponoć nudnych) bohaterów ,,najdłuższej wojny nowoczesnej Europy” doszukać się można i wielkich miłości, i wielkich przedsięwzięć, i sprytnych posunięć (vide Dezydery Chłapowski z Turwi, któremu dr Karol Marcinkowski - vide nowoczesne szpitalnictwo w skali nie tylko kraju - podsyłał pojedyncze maszyny i urządzenia rolnicze z Anglii, aby tutaj, na miejscu skopiować je dla poznańskiego nowoczesnego rolnictwa. Rzemieślniczym sposobem!). Rzecz w tym, że trzeba to wszystko skomponować w zgrabną całość i pokazać Polsce, światu... Do tego trzeba jednak pasjonatów a nie urzędników-strategów...

W tej ,,całości” nie mogłoby zabraknąć tak ważnych dla historii momentów jak jedyne udane powstanie wielkopolskie czy potężny zryw robotniczy z czerwca 1956 roku...

I koniecznie trzeba pamiętać o poznańskich zabytkach, o poznańskich muzeach - choćby o unikalnym w skali Europy Instrumentów Muzycznych...

No, a Stary Browar? Najlepsze centrum handlowo-kulturalne na świecie! A Malta - wielki kompleks rekreacyjno-sportowy?

Nie ma Poznań atmosfery? To trzeba jej poszukać! Może nie widać wszystkiego z okien magistratu, zza urzędniczych biurek, ale mamy nieco nostalgiczną atmosferę ukrytych a pięknych podwórek, całych kwartałów miasta (vide ,,Jeżycjada” Musierowicz). Nie można o Poznaniu kręcić filmów? A jednak takie były: ,,Poznańskie słowiki” czy ,,Limuzyna Daimler-Benz”, wreszcie ,,Poznań’56”. No, i mamy w Poznaniu 100-letnie kino Muza (drugiego takiego nie ma w Polsce), mieliśmy jedyne kino na ogródkach działkowych (,,Tęcza”). Dodajmy jeszcze, że w filmie ,,Powrót” reprezentacyjny warszawski hotel to w rzeczywistości nasza Aula UAM(!), a wkroczenie Wojska Polskiego do Lublina w filmie Jakubowskiej nakręcono na poznańskim Górczynie.

Po Kongresie Wiedeńskim mawiano nad Wisłą ,,Głupia Polska bez Poznania” a Przybyszewski (mieszkając u nas) sto lat później twierdził, że ,,Poznań jest ostoją myśli polskiej”. I może warto tych historycznych haseł się trzymać, a nie wymyślać nowe slogany. Banalne, mało wyraziste...

 
Parse error: syntax error, unexpected T_LNUMBER in /components/com_sef/cache/shCacheContent.php on line 11826