Tragiczny lot
Autor: Ludwik Ratajczak   
17.08.2010.

W dniu 10 kwietnia 2010 pod Smoleńskiem rozbił sie samolot, gdzie na pokładzie był Przeydent Lech Kaczyński z małżonką w sumie 96 wybitnych Polaków, wraz z ochroną prezydenta i załogą samolotu wszyscy zginęli.

Premierzy Donald Tusk i Władimir Putin składają wieńce przed pomnikiem w Katyniu

Szczątki samolotu Tu-154M pod Smoleńskiem

Dlaczego lecieli w takim składzie osobowym do Katynia?

W Katyniu odbyło się spotkanie Putina z Tuskiem i na tym spotkaniu Putin przyznał, że ta zbrodnia dokonana została przez Stalina i będzie się starał dostarczyć resztę materiałów stronie polskiej. Czyli Tusk odniósł sukces. Prezydent Lech Kaczyński postanowił też pojechać do Katynia, miał tam wygłosić ważne przemówienie i pomodlić sie za dusze zabitych przez NKWD żołnierzy. Dlatego zaprosił najważniejszych ludzi z PiS-u i swojej kancelarii w tym wybitnych wojskowych. Żeby ta impreza miała znaczenie ogólnopolskie musieli tam być najlepsi ludzie Kaczyńskiego. I byli.

Pogoda w dniu wylotu

O godz. 7.33 TU-154M wystartował. W tym dniu w Warszawie było pochmurno, siąpił deszcz. W Smoleńsku lotnisko wojskowe, lotnikom dobrze znane, ale w tym dniu nad lotniskiem jest gęsta mgła. Na dodatek prezydent spóźnił się 25 minut.

Przestroga dla TU-154M

O godz. 8.30 przyleciał do Smoleńska rosyjski IŁ-76 z ochroną z Moskwy, która miała zbezpieczyć te uroczystości. Pilot IŁ-a dobrze znał to lotnisko, bo stąd pochodził. Okrążył dwa razy, kiedy podchodził do lądowania, mgła była już taka gęsta – jak mleko. Poderwał maszynę i oznajmił, że wraca do Moskwy, bo w tej chwili nie da się wylądować na tym lotnisku. Godzina 9.00 nad lotnisko w Smoleńsku przyleciał polski TU-154. Krążył dwa razy nad lotniskiem. Wieża kontrolna odradziła polskiej załodze lądowanie. Ale w końcu kapitan Arkadiusz Protasiuk, postanowił lądować. Nie widział pasa, zboczył i skrzydłem uderzył w drzewo, samolot obrócił się i z impetem uderzył o ziemię – rozpadł się na części, wybuchły pożary a cała załoga z pasażerami zginęła.

Domagamy się prawdy o tym locie, chcemy komisji międzynarodowej.

Po tej katastrofie bardzo ociepliły się stosunki między Polską i Rosją. Nawet Jarosłąw Kaczyński przemówił do braci Moskali. Każdy dziś wie, że katastrofa zdażyła się w Rosji. To Rosja prowadzi śledztwo i do tego śledztwa zaprosili polskich prokuratorów. Ludzie domagają sie informacji z czarnych skrzynek, a ta informacja dla opinii publicznej będzie przykra. Kapitan samolotu podiął błędną decyzję, bo nie miał warunków pogodowych żeby na tym lotnisku wylądować.

Naciski były czy nie?

Znamy nacisk na pilota w Gruzji, ale się nie złamał i nie leciał do stolicy Gruzji. Dostał za ten czyn odznaczenie. I co by się stało gdyby ta uroczystość odbyła się cztery godziny później. Nic by się nie stało, a ludzie by żyli. A jednak zadecydował czas, musi być lądowanie. Czy dojdziemy do prawdy, kto naciskał na pilota żeby lądował?

Mój lot we mgle

Pracowałem w Warszawie i zawsze leciałem do Poznania w piatek ostatnim samolotem. Był listopad, Okęcie zamglone, ale wystartowaliśmy. We mgle łatwiej jest wystartować niż wylądować. Gdy przybliżyliśmy się do Poznania, nie było go widać. Pilot krążył nad Poznaniem i w końcu informacja - lecimy do Gdańska, bo tam nie ma mgły. W nocy przysiadłem się do pilotów w hotelu jedliśmy późną kolację. Zapytałem się kapitana dlaczego nie mógł wylądować w Poznaniu. On mi odpowiedział: „Lotnisko jest w mieście, ląduje się tuż nad domami, ale ja tych domów nie widzę, mimo że podają wysokość, mogę we mgle popełnić błędy. Oświetlenie pasa w gęstej mgle jest niewidoczne. Namawiali mnie z wieży, żebym lądował, ale ja postanowiłem lecieć do Gdańska. Ja mam 45 lat, wspaniałą rodzinę, troje dzieci, ja chcę żyć i Wy pasażerowie chcecie żyć. Państwo straciliście 12 godzin, bo tyle trwał ten lot dłużej. Ale jeszcze długie życie przed Wami. Na koniec powiem Panu, że w lotnictwie pasażerskim obowiązuje jedna zasada – dobro pasażerów. To oni dla nas lotników są najważniejsi. Dlatego LOT ma taką dobrą opinię na swiecie. I tak mało wypadków, o tym niech Pan pamieta”.

Ten tekst pisałem 10 dni po wypadku

Ludwik Ratajczak

 
Parse error: syntax error, unexpected T_LNUMBER in /components/com_sef/cache/shCacheContent.php on line 11826