Image
ARTYKUŁY
Z KATEGORII
 
Klin zieleni hańbą Poznania

Warta Poznań Stadion Szyca sprzedała za grosze. Prezes TK Development Zygmunt Chyła w Głosie Wielkopolskim mówi: "...ten teren kupiono 10 lat temu. Mnie wtedy nie było. Wiedziałem, że nie będzie możliwa zmiana planu i wybudowanie galerii handlowej. Uznaliśmy, że najlepszym reozwiązaniem będzie budowa osiedla mieszkaniowego. Mieliśmy nadzieję, że nasza propozycja spotka się z właściwym odzewem miasta". Ten fragment artykułu cytuję, a przeczytałem go w Głosie Wielkopolskim w rozmowie Bogny Kisiel. Zygmunt Chyła powiedział w artykule: "Można zagospodarować stadion Szyca z korzyścią dla miasta".
 
Marian Nickel o firmie SOLARIS

"Państwo Solange i Krzysztof Olszewscy z Solarisa. Ich firma jest fenomenem, o którym trzeba pisać, to ekstra liga. Gdyby udało mi się w technologii, to mógłbym powiedzieć, że ich doścignąłem"

 
Gdzie są władze Poznania?

ZOBACZ BRUDNE CENTRUM POZNANIA

 
Jak walczyć z dewastacją Poznania

Pretensje możemy mieć do posłów z całej Polski, że oni nie zauważyli dewastacji naszych miast przez malowanie bazgrołów na naszych budynkach.
 
Wielka woda w Poznaniu

Fala kulminacyjna na Warcie w Poznaniu sięgała 668 cm i było to na przełomie maja i czerwca tego roku. Tylko nie zagrożeni cieszyli się, że oto mamy wreszcie(!) ,,porządną rzekę” - szeroką, płynącą dostojnie przez Gród Przemysła i Wielkopolskę.
 
Szanowni Państwo

Zbliżamy się do 100 numeru Naszej Wielkopolski. Postanowiliśmy wydać książkę "100 Wybitnych Wielkopolan", żeby pokazać ludzi, którzy przyczynili się do tego, że dziś Wielkopolska tak dobrze się rozwija.
 
Szanowni Państwo!

Na strony internetowe "Nasza Wielkopolska" wchodzi miesięcznie od 30 – 40 tys. Internautów z Poznania. Dlatego prosimy Was, żebyście głosowali na Prezydenta Poznania Ryszarda Grobelnego, a że jest bezpartyjny, może ustalić sam swój zarząd, który też zdał egzamin.
 
 
Ks. Eugeniusz Makulski uhonorowany Złotym Hipolitem

Poznań, dnia 14 czerwca 2010 r.

Informaja z wręczenia Statuetki „Złotego Hipolita” Księdzu Eugeniuszowi Makulskiemu – Kustoszowi Seniorowi Sanktuarium Najświętszej Marii Panny Licheńskie w Bazylice w Licheniu koło Konina

 
Tragiczny lot
Autor: Ludwik Ratajczak   
17.08.2010.

W dniu 10 kwietnia 2010 pod Smoleńskiem rozbił sie samolot, gdzie na pokładzie był Przeydent Lech Kaczyński z małżonką w sumie 96 wybitnych Polaków, wraz z ochroną prezydenta i załogą samolotu wszyscy zginęli.

Premierzy Donald Tusk i Władimir Putin składają wieńce przed pomnikiem w Katyniu

Szczątki samolotu Tu-154M pod Smoleńskiem

Dlaczego lecieli w takim składzie osobowym do Katynia?

W Katyniu odbyło się spotkanie Putina z Tuskiem i na tym spotkaniu Putin przyznał, że ta zbrodnia dokonana została przez Stalina i będzie się starał dostarczyć resztę materiałów stronie polskiej. Czyli Tusk odniósł sukces. Prezydent Lech Kaczyński postanowił też pojechać do Katynia, miał tam wygłosić ważne przemówienie i pomodlić sie za dusze zabitych przez NKWD żołnierzy. Dlatego zaprosił najważniejszych ludzi z PiS-u i swojej kancelarii w tym wybitnych wojskowych. Żeby ta impreza miała znaczenie ogólnopolskie musieli tam być najlepsi ludzie Kaczyńskiego. I byli.

Pogoda w dniu wylotu

O godz. 7.33 TU-154M wystartował. W tym dniu w Warszawie było pochmurno, siąpił deszcz. W Smoleńsku lotnisko wojskowe, lotnikom dobrze znane, ale w tym dniu nad lotniskiem jest gęsta mgła. Na dodatek prezydent spóźnił się 25 minut.

Przestroga dla TU-154M

O godz. 8.30 przyleciał do Smoleńska rosyjski IŁ-76 z ochroną z Moskwy, która miała zbezpieczyć te uroczystości. Pilot IŁ-a dobrze znał to lotnisko, bo stąd pochodził. Okrążył dwa razy, kiedy podchodził do lądowania, mgła była już taka gęsta – jak mleko. Poderwał maszynę i oznajmił, że wraca do Moskwy, bo w tej chwili nie da się wylądować na tym lotnisku. Godzina 9.00 nad lotnisko w Smoleńsku przyleciał polski TU-154. Krążył dwa razy nad lotniskiem. Wieża kontrolna odradziła polskiej załodze lądowanie. Ale w końcu kapitan Arkadiusz Protasiuk, postanowił lądować. Nie widział pasa, zboczył i skrzydłem uderzył w drzewo, samolot obrócił się i z impetem uderzył o ziemię – rozpadł się na części, wybuchły pożary a cała załoga z pasażerami zginęła.

Domagamy się prawdy o tym locie, chcemy komisji międzynarodowej.

Po tej katastrofie bardzo ociepliły się stosunki między Polską i Rosją. Nawet Jarosłąw Kaczyński przemówił do braci Moskali. Każdy dziś wie, że katastrofa zdażyła się w Rosji. To Rosja prowadzi śledztwo i do tego śledztwa zaprosili polskich prokuratorów. Ludzie domagają sie informacji z czarnych skrzynek, a ta informacja dla opinii publicznej będzie przykra. Kapitan samolotu podiął błędną decyzję, bo nie miał warunków pogodowych żeby na tym lotnisku wylądować.

Naciski były czy nie?

Znamy nacisk na pilota w Gruzji, ale się nie złamał i nie leciał do stolicy Gruzji. Dostał za ten czyn odznaczenie. I co by się stało gdyby ta uroczystość odbyła się cztery godziny później. Nic by się nie stało, a ludzie by żyli. A jednak zadecydował czas, musi być lądowanie. Czy dojdziemy do prawdy, kto naciskał na pilota żeby lądował?

Mój lot we mgle

Pracowałem w Warszawie i zawsze leciałem do Poznania w piatek ostatnim samolotem. Był listopad, Okęcie zamglone, ale wystartowaliśmy. We mgle łatwiej jest wystartować niż wylądować. Gdy przybliżyliśmy się do Poznania, nie było go widać. Pilot krążył nad Poznaniem i w końcu informacja - lecimy do Gdańska, bo tam nie ma mgły. W nocy przysiadłem się do pilotów w hotelu jedliśmy późną kolację. Zapytałem się kapitana dlaczego nie mógł wylądować w Poznaniu. On mi odpowiedział: „Lotnisko jest w mieście, ląduje się tuż nad domami, ale ja tych domów nie widzę, mimo że podają wysokość, mogę we mgle popełnić błędy. Oświetlenie pasa w gęstej mgle jest niewidoczne. Namawiali mnie z wieży, żebym lądował, ale ja postanowiłem lecieć do Gdańska. Ja mam 45 lat, wspaniałą rodzinę, troje dzieci, ja chcę żyć i Wy pasażerowie chcecie żyć. Państwo straciliście 12 godzin, bo tyle trwał ten lot dłużej. Ale jeszcze długie życie przed Wami. Na koniec powiem Panu, że w lotnictwie pasażerskim obowiązuje jedna zasada – dobro pasażerów. To oni dla nas lotników są najważniejsi. Dlatego LOT ma taką dobrą opinię na swiecie. I tak mało wypadków, o tym niech Pan pamieta”.

Ten tekst pisałem 10 dni po wypadku

Ludwik Ratajczak

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »