Image
ARTYKUŁY
Z KATEGORII
Ryszard Woytak

Zajmował się tą historią Polski, którą nie zajmowali się polscy historycy w kraju.

 
 
Dekoracja chorągwi pułków 14. Dywizji Piechoty Wielkopolskiej


Dekoracja chorągwi pułków 14. Dywizji Piechoty Wielko­polskiej Krzyżem Orderu Wojennego Virtuti Militari przez Naczelnego Wodza Józefa Piłsudskiego, Zelwa, 5 grudnia 1920 r.
 
Tablica pamiątkowa Józefa Piłsudskiego

Tablica pamiątkowa Józefa Piłsudskiego na Zamku Cesarskim w Poznaniu

 
Na zamku Prezydentów Polski Józef Piłsudski przemówił do władz Wielkopolski

Decydujące rozmowy trzech Józefów w Poznaniu


Na Zamku Prezydentów Polski Józef Piłsudski przemówił do władz Wielkopolski

Szanowni Wielkopolanie

Dlaczego Redakcja Naszej Wielkopolski zamieszcza przemówienie Józefa Piłsudskiego wygłoszone w Poznaniu i też przemówienieo zakończeniu walk z bolszewikami w Wołkowysku w 1920 roku. Te dwa przemówienia powinny być czytane w każdej szkole w Wielkopolsce. Ponieważ te przemówienia zostały utajnione przez historyków Warszawskich i pamiętajcie Wielkopolanie, że Konstytucja Marcowa to nasze dzieło. Samorząd był w gminie, powiecie i województwie, a Śląsk miał autonomię. Polska powstała dzięki nam Wielkopolanom i była nowoczesnym krajem europejskim.
 
...NIE ZMARNUJCIE NIEPODLEGŁOŚCI

Papież Jan Paweł II musiał przypomnieć Polakom, że w Wielkopolsce Polska chrześcijańska powstała i zaznaczył, że my o tę Polskę zawsze dbaliśmy. Dlatego przytaczamy rządzącym obecną Polską co to jest według Jan Pawła II dialog

 
Rok 1956 to początek upadku komunizmu w Polsce


Rok 1956 to początek upadku komunizmu w Polsce.
Wystąpienie Jana Nowaka-Jeziorańskiego, Honorowego Obywatela Miasta Poznania, podczas uroczystej XXXIX se­sji Rady Miasta Poznania.
 
Tragiczny Proces


Marek Rezler

LIKWIDACJA POZNAŃSKIEGO

GIMNAZJUM ŚW. MARII MAGDALENY

l 15 POZNAŃSKIEJ DRUŻYNY HARCERSKIEJ
 
Pierwszy taki przypadek na świecie

Pierwszy taki przypadek na świecie, że polska arystokracja cały swój wielki majątek przekazuje narodowi.
 
Władysław Zamoyski Zakopane Morskie Oko


"Władysław Zamoyski Zakopane Morskie Oko".

Helena z Lubomirskich Stanisława Gawrońska

Z rękopiśmiennych zbiorów Biblioteki Kórnickiej wypływa na światło dzienne opracowanie przygotowane w latach 1939 - 1945 przez Helenę z Lubomirskich Stanisławową Gawrońską (1870 -1950).
 
Powstanie Wielkopolskie 1918r.
Autor: Major Pilot Wiktor Pniewski – napisano 1922r   
26.11.2008.

Zajęcie Ławicy 6 stycznia 1918 roku przyczyniło sie do szybkiego rozwoju lotnictwa Polski (zdobyto 300 samolotów, które były warte 200 mln marek)

Dziesięć lat temu ziściły się moje marzenia lat młodzieńczych. Dokonano czynu zbrojnego w myśl idei Wielkopolan - że tylko mieczem można powalić mocarstwa zaborcze i wyzwolić Polskę.

Niemcy zostawili do zmontowania 300 samolotów

Niemcy zostawili do zmontowania 300 samolotów

Samoloty gotowe do startu

Samoloty gotowe do startu

Pierwsza szkoła pilotów polskich na Ławicy

Pierwsza szkoła pilotów polskich na Ławicy. W walkach z bolszewikami brało udział ponad 100 lotników polskich przeważnie z Wielkopolski. Ponadto setki mechaników a w Poznaniu pracowała fabryka samolotów, która montowała nowe samoloty i naprawiała uszkodzone. Dla historyków warszawskich jest ważna mała eskadra amerykańska, która latała na polskich samolotach.

Lotnisko Ławica oraz fabryka samolotów

Lotnisko Ławica oraz fabryka samolotów

Montaż silników

Montaż silników

Hala budowy śmigieł

Hala budowy śmigieł

Hala budowy skrzydeł

Hala budowy skrzydeł

Plan sytuacyjny ataku na lotnisko Ławica

Plan sytuacyjny ataku na lotnisko Ławica

Począwszy od roku 1906 należałem do Towarzystwa Młodzieży, gdzie w roku 1910 w charakterze członka Zarządu pełniłem obowiązki sekretarza.

W Towarzystwie Młodzieży grupowały się wszystkie nieomal klasy społeczne: inteligenci, rzemieślnicy i robotnicy. Towarzystwo to było kolebką hartu woli, ducha gorącej miłości Ojczyzny i szkołą przygotowawczą do zadań, dla których los młodzież tę przeznaczył.

Wybuch wojny światowej rozproszył członków Towarzystwa po całej armii niemieckiej. Jednakże członkowie, będący w szeregach, krzewili ducha wśród Polaków, żołnierzy armii niemieckiej, nawiązywali kontakt z centralą w Poznaniu, przygotowując się, gdy chwila nadejdzie, rozpocząć walkę orężną.

Ponieważ do sierpnia 1918 roku osobiście przebywałem w szeregach armii niemieckiej na froncie zachodnim, jako pilot, utrzymywałem jedynie luźny kontakt z ówczesnymi kierownikami i to w czasie krótkich urlopów w kraju.

(...) W połowie sierpnia 1918 roku zostałem na froncie poważnie kontuzjowany i przekazany do szpitala polowego. Od sierpnia do października przebywałem w szpitalu.

Po przybyciu do Poznania, przystąpiłem natychmiast do pracy czynnej. Powierzono mi organizację lotnictwa powstańczego. Po wybuchu rewolucji niemieckiej, przystąpiono nieomal otwarcie do akcji werbunkowej na szeroką skale. Codziennie zgłaszali się do biur werbunkowych żołnierze Polacy, których rozdzielano do poszczególnych broni. Mieliśmy ludzi, jednak nie mieliśmy dla nich najniezbędniejszego sprzętu bojowego, jak broni, amunicji itp. Zdawaliśmy sobie dokładnie z tego sprawę, że była Kongresówka na razie niewiele nam pomoże. Liczyliśmy tylko na własne siły. Najważniejszą rzeczą było dla nas uzyskanie wpływów w niemieckich radach żołnierskich, dlatego więc rzucono tajne wezwanie, by starać się wszelkimi siłami wejść w skład niemieckich rad żołnierskich. Natychmiast po wybuchu rewolucji niemieckiej i utworzeniu rad żołnierskich w Poznaniu, wybrano na stacji lotniczej w Ławicy radę żołnierską, składającą się z samych Niemców. Pierwszym zarządzeniem tejże rady, w skład której wchodziło trzech byłych oficerów niemieckich, był rozkaz natychmiastowego przesunięcia drogocennego materiału lotniczego z Ławicy do Frankfurtu nad Odrą.

Ponieważ chodziło mi przede wszystkim o zatrzymanie w Poznaniu materiału lotniczego, zwołałem dnia 12 listopada 1918 roku, po uprzednim porozumieniu się z żołnierzami Polakami, wiec żołnierski. Po mym półtoragodzinnym przemówieniu, w którym starałem się wytłumaczyć Niemcom, że czas traktowania Polaków za podrzędnych obywateli minął bezpowrotnie, wybrano nową radę żołnierską, w skład, której weszli w połowie Niemcy i Polacy. Z członków Polaków weszli: Gruszkiewicz, Skoczyński, Jazy, Ciesielski i ja.

O stanie moralnym ówczesnych żołnierzy niemieckich świadczy fakt, ze nie tylko zdołałem narzucić im swoją wolę, lecz wyznaczałem nawet imiennie tych żołnierzy Polaków, których życzyłem sobie mieć w radzie żołnierskiej. Każda z pułkowych rad żołnierskich wysłała w tym samym czasie swoich delegatów do ówczesnego gubernatora niemieckiego, gdzie wybrano centralną radę żołnierską 5 korpusu. Do rady tej należeli z żołnierzy Polaków: Mieczysław Paluch, dzisiejszy major rezerwy, Hulewicz - dzisiejszy ppłk. S.G. ja i inni. Oprócz tego byłem członkiem Wydziału Wykonawczego Rady Robotniczo-Żołnierskiej w Poznaniu.

Pierwszym moim zarządzeniem, które zdołałem przeprowadzić przez ówczesnego prezesa rady żołnierskiej, byłego podoficera pruskiego, socjalisty niemieckiego, Twachtmana, był rozkaz zabraniający kategorycznie wysyłania jakiegobądź materiału lotniczego do Frankfurtu nad Odrą. Niemcom udało się jednak odwieźć dwa wagony materiału łącznościowego.

Praca Polaków, członków rad żołnierskich, była podwójna; oficjalna w radach i zakonspirowana. Starano się przede wszystkim pozbyć jak największej ilości żołnierzy Niemców i zdobyć odpowiedni zasób materiału wojennego. Tymczasem rozpoczęły się przygrywki do walki decydującej.

Nasi żołnierze zbierali cichaczem ze składnic i koszar wszystko, co się nam mogło przydać do orężnego wystąpienia. Starano się dalej opanować magazyny i składnicę broni. W urzędzie umundurowania przyszło dnia 14 października 1918 roku do poważnej strzelaniny. Aresztowano 18 żołnierzy polskich, grożąc im rozstrzelaniem i wpakowano ich do więzienia. Tak samo przyszło do silnego starcia przy forcie IX, gdzie niemałą odegrały rolę granaty ręczne. Wszystkich aresztowanych Polaków później uwolniono. Celem stworzenia oficjalnej i realnej siły zbrojnej z inicjatywy Polaków, członków rady żołnierskiej, zapoczątkowano formowanie tzw. „Wach und Sicherheitwehr” z 3 batalionów. W myśl ugody z Niemcami, oddział ten miał się składać w połowie z Polaków i w połowie z Niemców. Zdołano jednakowoż 2 bataliony tejże straży kompletnie spolonizować. Dnia 27 grudnia wybucha powstanie, które odegrało niemal decydującą rolę.

Tymczasem organizacja lotnictwa powstańczego posuwała się raźno naprzód. Lista werbunkowa żołnierzy lotników powstania notowała już 5 pilotów, 2 obserwatorów, 32 mechaników oraz kilkudziesięciu ludzi obsługi technicznej. Pilot, dzisiejszy kapitan, Mańczak, miał za zadanie zbieranie mechaników lotniczych i wywiązał się znakomicie, narażając się niejednokrotnie na aresztowanie. Straż bezpieczeństwa, składająca się w przeważającej części z Polaków, jako pierwsza regularna siła wojsk powstańczych, jak było do przewidzenia, stała się decydującym czynnikiem w walce.

Dnia 5 stycznia 1919 roku skład sił powstańczych wynosił razem: oficerów i podoficerów byłej armii niemieckiej, pełniących funkcje oficerskie 31, podoficerów 212, szeregowców 3871. Dnia 3 stycznia 1919 roku już cały Poznań oraz część prowincji była w ręku powstańców. Przy Niemcach utrzymała się jedynie stacja lotnicza Ławica, w której skupili się nie tylko lotnicy, lecz również część rozbitków i uciekinierów Niemców garnizonu poznańskiego oraz cały batalion saperów. Dnia 4 stycznia 1919 roku po burzliwym posiedzeniu w byłej generalnej komendzie niemieckiej w obecności powstańców, jak Palucha, między innymi i mojej, uchwalono siłą zbrojną wziąć Ławicę, po uprzedniej jednakże próbie nawiązania z Niemcami pertraktacji o poddanie się. Dnia 5 stycznia 1919 roku udali się do stacji lotniczej w Ławicy, Paluch i ja w towarzystwie jednego powstańca, gdzie rozpoczęliśmy pertraktacje z Niemcami. Część niemieckiej rady żołnierskiej godziła się na wymarsz ze wszelkimi honorami, na co jednak myśmy się nie zgadzali, żądając bezwzględnej kapitulacji. Niemcy o kapitulacji nawet słyszeć nie chcieli i oświadczyli gotowość bronienia się do ostatniej kropli krwi, oraz zagrozili wysadzeniem Ławicy w  powietrze. Równocześnie zaznaczyli, że wysadzą też w powietrze fort VII, znajdujący się w pobliżu Ławicy, w którym przechowywano kilkaset ton bomb lotniczych: Fort ten był dotychczas obsadzony przez Niemców.

„A więc będziemy się bili” - powiadamy. „Czekamy na was” - odpowiada przewodniczący rady żołnierskiej porucznik Fischer. Po tych słowach delegacja polska odjechała.

Wieczorem tego samego dnia zwołano zebranie do byłego gubernatorstwa (dzisiejszego budynku Komendy Miasta), na którym uchwalono w nocy z dnia 5/6 stycznia uderzyć na Ławicę. Przez żołnierzy Polaków, znajdujących się w szeregach niemieckich na stacji lotniczej Ławicy, dokładnie byliśmy poinformowani o sytuacji i planie obrony. Wielkie zasługi oddali nam przez dostarczenie wiadomości obecny st. sierżant Reichelt Kazimierz i Kapela Ludwik. Poważnie liczyliśmy się z tym, że Niemcy, w razie starcia na nich, wysadzą fort VII w powietrze, a co za tym idzie, uczynią wielkie szkody części Poznania. Mieliśmy również dokładne wiadomości, ze część Ławicy jest podminowana. Należało więc za wszelką cenę przeszkodzić planom niemieckim i obsadzić natychmiast fort VII. Niezwłocznie wysłano więc oddział powstańców z zadaniem obsadzenia fortu VII. Równocześnie tuż przed atakiem przecięto podziemny kabel elektryczny Poznań-Ławica, celem uniemożliwienia wysadzenia fortu. Dalej ustalono skład oddziałów, biorących udział w natarciu na Ławicę.

W wyprawie wzięły udział 3 kompanie I baonu pod dowództwem Pineckiego, 2 armaty pod Nieżychowskim, 1 pluton strzelców konnych pod Ciążyńskim. Mieliśmy również kilka karabinów maszynowych. Dowódcą wyprawy został mianowany ppłk. Kopa Andrzej. Oprócz tego, w akcji wzięło udział kilka oddziałów ochotniczych powstańców pod Kalinowskim. W skład sztabu ppłk. Kopy wchodził M. Paluch, ppor. Stempniewicz, F. Gruszkiewicz i ja.

Ugrupowanie wojsk powstańczych podczas natarcia (patrz plan).Ponieważ Niemcy obsadzili znaczną część otwartego terenu Ławicy dużą ilością ckm, należało celem uniknięcia większych strat, wykonać natarcie z zaskoczeniem. Do godziny 400 dnia 6 stycznia, wszystkie oddziały miały zająć wyznaczone im pozycje wyjściowe. O godzinie 415 sztab wysłał ponownie parlamentariuszy i postawił Niemcom ultimatum bezwzględnej kapitulacji.

Czas wyznaczony na odpowiedź wynosił 10 minut. Gdy Niemcy w oznaczonym terminie nie odpowiedzieli, rozpoczęło się o godzinie 425 natarcie, kabel przecięto, światła zgasły. Powstała wielka strzelanina. Wojska powstańcze, które chroniła ciemność i które zdołały już dość blisko podsunąć się pod stację lotniczą, posuwały się łatwo naprzód ponieważ wszystkie ckm niemieckie strzelały za wysoko. Z polskiej strony oddano 4 strzały armatnie, gdyż obawiano się wybuchu pożaru. Po 20 minutowym szturmie Ławica była w ręku powstańców. Komendantem stacji na mocy uchwały dowództwa powstania zostałem mianowany ja. Straty Polaków wynosiły 2 zabitych i kilku rannych. Straty niemieckie 3 zabitych, w tej liczbie jeden oficer saper i kilkunastu rannych.

W ciągu dnia 7 stycznia niemieccy lotnicy z Frankfurtu nad Odrą, dwukrotnie bombardowali Ławicę, powodując pożar. W tym samym dniu pierwsi lotnicy polscy wojsk powstańczych z polskimi odznakami szybowali już nad Poznaniem Między innymi piloci: Mańczak, Kordylewicz, Rosada, Biały i ja.

Na stacji rozpoczął się natychmiast gorączkowy ruch prac organizacyjnych, Powstaje baon lotniczy z nazwą Stacja Lotnicza Ławica. Skład organizacyjny: dowództwo - komendant Pniewski Wiktor,

  • 1 kompania lotnicza - dowódca Mańczak Józef,
  • 2 kompania warsztatowa - dowódca Gruszkiewicz Franciszek,
  • 3 kompania wartownicza i ochronna - dowódca Szyfter Józef,
  • 4 kompania rekrucka.
  • 1 kompania lotnicza, w skład której wchodził personel latający oraz grupa mechaników obsługi, był zarazem szkołą lotniczą (pilotów) i wydzieliła z siebie grupę bojową lotniczą, która podlegała wprost komendantowi Stacji. Grupa bojowa rozpoczęła natychmiast działalność lotniczą na korzyść wojsk powstańczych.
  • 2 kompania warsztatowa posiadała w swoim składzie personel, obsługujący warsztaty lotnicze, służące do naprawy i montażu samolotów. To już była fabryka samolotów. 3 kompania była kompanią wartowniczą i ochronną. 4 kompania rekrucka szkoliła rekruta i ochotników. Materiał lotniczy zastawiony przez Niemców był olbrzymi.

Z zapasów tych sformowane zostały 4 eskadry polowe, oraz w początkach stycznia 1919 roku wysłałem do Warszawy kilkadziesiąt samolotów. Pierwszy oficer łącznikowy, którego wysłałem drogą powietrzną, celem nawiązania kontaktu z ówczesnym Inspektorem Wojsk

Lotniczych, był ppor. pil. Zygmunt Rocada. Po przybyciu generała Macewicza, który został mianowany inspektorem wojsk lotniczych b. zaboru pruskiego, wyznaczono mnie na dowódcę 1 eskadry lotniczej Wielkopolski. Stację lotniczą zdałem podporucznikowi Dziembowskiemu.

Organizacja ówczesnych wyższych władz lotniczych była dość prymitywa. Na czele lotnictwa wojsk Wlkp.

stał inspektor wojsk lotniczych. Jemu podlegały 4 eskadry lotnicze polowe, oraz stacja lotnicza Ławica.

W początkach, jako dowódca eskadry, wyruszyłem na front. I dziś po dziesięciu latach rzucam krytycznym okiem na minione wypadki - widzę i podziwiam potęgę ducha ówczesnego ówczesnego żołnierza - powstańca, który odważył się dla odzyskania niepodległości podnieść broń przeciwko mocarstwu, które przez nieomal 4 lata walczyło z całym światem. Musieliśmy zwyciężyć, albowiem przed przemocą wroga szły nasze święte prawa do ziemi polskiej i wspólnie z mieczem szedł duch narodu.

„Usque ad finem”

Napisano w roku 1929.

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »