Image
ARTYKUŁY
Z KATEGORII
Ryszard Woytak

Zajmował się tą historią Polski, którą nie zajmowali się polscy historycy w kraju.

 
 
Dekoracja chorągwi pułków 14. Dywizji Piechoty Wielkopolskiej


Dekoracja chorągwi pułków 14. Dywizji Piechoty Wielko­polskiej Krzyżem Orderu Wojennego Virtuti Militari przez Naczelnego Wodza Józefa Piłsudskiego, Zelwa, 5 grudnia 1920 r.
 
Tablica pamiątkowa Józefa Piłsudskiego

Tablica pamiątkowa Józefa Piłsudskiego na Zamku Cesarskim w Poznaniu

 
Na zamku Prezydentów Polski Józef Piłsudski przemówił do władz Wielkopolski

Decydujące rozmowy trzech Józefów w Poznaniu


Na Zamku Prezydentów Polski Józef Piłsudski przemówił do władz Wielkopolski

Szanowni Wielkopolanie

Dlaczego Redakcja Naszej Wielkopolski zamieszcza przemówienie Józefa Piłsudskiego wygłoszone w Poznaniu i też przemówienieo zakończeniu walk z bolszewikami w Wołkowysku w 1920 roku. Te dwa przemówienia powinny być czytane w każdej szkole w Wielkopolsce. Ponieważ te przemówienia zostały utajnione przez historyków Warszawskich i pamiętajcie Wielkopolanie, że Konstytucja Marcowa to nasze dzieło. Samorząd był w gminie, powiecie i województwie, a Śląsk miał autonomię. Polska powstała dzięki nam Wielkopolanom i była nowoczesnym krajem europejskim.
 
...NIE ZMARNUJCIE NIEPODLEGŁOŚCI

Papież Jan Paweł II musiał przypomnieć Polakom, że w Wielkopolsce Polska chrześcijańska powstała i zaznaczył, że my o tę Polskę zawsze dbaliśmy. Dlatego przytaczamy rządzącym obecną Polską co to jest według Jan Pawła II dialog

 
Rok 1956 to początek upadku komunizmu w Polsce


Rok 1956 to początek upadku komunizmu w Polsce.
Wystąpienie Jana Nowaka-Jeziorańskiego, Honorowego Obywatela Miasta Poznania, podczas uroczystej XXXIX se­sji Rady Miasta Poznania.
 
Pierwszy taki przypadek na świecie

Pierwszy taki przypadek na świecie, że polska arystokracja cały swój wielki majątek przekazuje narodowi.
 
Władysław Zamoyski Zakopane Morskie Oko


"Władysław Zamoyski Zakopane Morskie Oko".

Helena z Lubomirskich Stanisława Gawrońska

Z rękopiśmiennych zbiorów Biblioteki Kórnickiej wypływa na światło dzienne opracowanie przygotowane w latach 1939 - 1945 przez Helenę z Lubomirskich Stanisławową Gawrońską (1870 -1950).
 
Tragiczny Proces
Redaktor: Administrator   
10.07.2014.

Marek Rezler

LIKWIDACJA POZNAŃSKIEGO

GIMNAZJUM ŚW. MARII MAGDALENY

l 15 POZNAŃSKIEJ DRUŻYNY HARCERSKIEJ

Gimnazjum św. Marii Magdaleny przy ul. Garbary 24 w Poznaniu..

Ten grób znajduje się na Cytadeli, tuż obok grobów Poznaniaków, którzy walczyli w 1945 roku na Cytadeli.

Moja klasa - uczyłem się w MM do 1950 roku. Z lewej na dole Ludwik Ratajczak Prof. I Mikołajczak

Zgnietli naszą walkę w Poznaniu czołgami


Adam Białobłocki, absolwent gimnazjum św. Marii Magdaleny w Poznaniu, długoletni biegły sądowy, jest autorem szeregu cennych opracowań dotyczących dziejów najstarszej z poznańskich szkól średnich, często zabiera też glos w innych sprawach dotyczących stolicy Wielkopolski. Z racji pełnionych funkcji sądowych w pełni uprawniony jest do analizowania tematyki prawniczej i rzeczywi­ście to czyni, w odniesieniu do tematyki związanej z najnowszymi dziejami Poznania. Niedawno na łamach miesięcznika „Nasza Wielkopolska" dokonał fachowej analizy do dziś nie wyjaśnionych okoliczności śmierci Kordiana Ratajskiego syna, słynnego a zasłu­żonego prezydenta miasta Poznania z okresu międzywojennego. Problem nie został rozstrzygnięty do końca, lecz najwyraźniej do argumentacji historyków dołączyły racje prawnicze, oparte na od­miennej metodyce analizy - tym bardziej nowatorskie w warsztacie pracy badacza przeszłości. Tym razem A. Bialobłocki dokonał analizy sprawy, która bulwer­sowała opinię Poznania z 1947 rofeu: zabójstwa młodego działacza Związku Walki Młodych Jana Stachowiaka, osądzenia zabójców a następnie likwidacji gimnazjum św. Marii Magdaleny i działają­cej przy szkole 15 Poznańskiej Drużyny Harcerskiej im. Romualda Traugutta. Podstawą analizy były zachowane akta Wojskowego Sądu Rejonowego w Poznaniu, obficie reprezentowany materiał prasowy z tamtych czasów i opracowanie Marka Zieleniewskiego „Upadek Marii Magdaleny", wydany w serii „Ekspress Reporterów". Jałeie były okoliczności sprawy? W styczniu 1947 roku, gdy doszło do zabójstwa J. Stachowiaka, nowe władze Polski szykowały się do organizowania nowych porządków w kraju. Powoli kończył się okres względnie liberalnej polityki pierwszego okresu po za­kończeniu II wojny światowej, do głosu doszły kręgi stalinowskie zamierzające życie w Polsce maksymalnie upodobnić do wzorców radzieckich. Polityka ta wymagała daleko idących przeobrażeń w tradycji i mentalności społeczeństwa, któremu wzorce socjalistycznej „urawniłowki" i kultu dyktatora (tutaj: osoby Józefa Stalina) były całkowicie obce. Na ewolucyjne przekształcenia nie było czasu, zresztą owa metoda była całkowicie obca nowym władzom, Zmiany musiały nastąpić szybko, bez liczenia się z kosztami, ludzkim życiem i sumieniem. Po zmanipulowanym referendum z 1946 roku, nade­szła pora rozprawy z mikołajczykowskim Polskim Stronnictwem Ludowym i przygotowań do wyborów do Sejmu Ustawodawczego. Równocześnie rozpoczęto walkę z przedwojennymi tradycjami, w coraz większym stopniu obejmująca także ograniczanie roli religii w życiu społeczeństwa. Działalność ta prowadzona była w realiach toczącego się konfliktu wewnętrznego i rywalizacji politycznej. W kraju działało wtedy wiele organizacji konspiracyjnych, które nie przyjmowały do wiadomości nowej sytuacji, politycznie szukały oparcia w PSL i w rządzie londyńskim, w spodziewanym konflikcie między mocarstwami Wschodu i Zachodu. Wewnętrzne rozdarcie, konflikty, dezorientacja, rozpacz i nadzieja owych czasów często znajdowały swój wyraz w retoryce dokumentów oficjalnych, w prasie, w dziełach sztuki i literaturze. Do dramatów i podziałów dochodziło nawet wewnątrz rodzin. Równocześnie zaś dominowała ulga z zakończonej wreszcie wojny i chęć odbudowy normalnego, spokojnego życia. Poznańskie liceum i gimnazjum św. Marii Magdaleny, szkoła o najstarszej tradycji w mieście, wyjątkowo nie pasowało do nowych czasów. Zawsze silne były w nim tradycje staropolskie, nieco kon­serwatywne, oparte na fundamencie chrześcijańskim. Odpowiedni dobór kadry nauczającej i dyrektorskiej gwarantował nie tyłko kon­tynuację owej tradycji, ale też niezmiennie wysoki poziom szkoły, która zawsze cieszyła się szacunkiem i renomą w mieście i regio­nie. Ewołucyjna eliminacja tych cech nie wchodziła w rachubę, „marynka" zbyt mocno wrosła w tradycje Poznania, by możliwe było zepchnięcie szkoły na margines oświaty regionu. Konieczne było posunięcie jednoznaczne, radykalne, konkretne w przebiegu i efektach. Dodajmy, że w owych czasach nie zawsze organizowano podobne akcje od początku do końca, najczęściej pretekstem do działania były jednostkowe, początkowo nawet drugorzędne wy­darzenia, które natychmiast wykorzystywano do rozwinięcia akcji korzystnej dla zamierzonych cełów. Tym razem okolicznością przydatną do tych celów było istnienie w szkole komórki Konspiracyjnego Związku Młodzieży Wielkopolskiej, o czym organa bezpieczeństwa wiedziały doskonale. Konflikt między uczniami zrzeszonymi w tej organizacji doprowadziłi do polaryzacji, wreszcie do rozłamu w kręgach koleżeńskich. Jeden z chłopców, Jan Stachowiak, z racji słabych wyników w nauce, wyeliminowany z grona uczniów, związał się ze Związkiem Walki Młodych i ORMO, gdzie wkrótce został wykorzystany do penetracji niedawnych kręgów koleżeńskich w „marynce". W szkolnej organi­zacji kierowanej przez Marka Harkiewicza zapadł wyrok śmierci na prowokatora, bardzo nieudolnie wykonany w gruzach pobliskiego kościoła Bernardynów. Sprawę ujawniono niemal natychmiast, a za­bójcy, Zbigniew Kosmowski i Bogdan Dybizbański, w trybie specjal­nym zostali skazani na śmierć i straceni. Ciał nie wydano rodzinom. Po półwieczu i transformacji ustrojowej w kraju, w czerwcu 1997 roku Sąd Wojewódzki w Poznaniu w całości wyrok unieważnił, równocześnie uznając KZMW za organizację niepodległościową. Adam Białobłocki w swym opracowaniu dokonał szczegóło­wej, fachowej analizy prawnej sprawy zabójstwa Jana Stachowiaka, a później przebiegu procesu. Nie jest to lektura prosta ani łatwa. Przedstawiona czytelnikowi rzeczowa, pełna fachowej, prawniczej terminologii, sucha analiza przedstawionych dokumentów zmusza do uważnej lektury i krytycznej oceny. W gruncie rzeczy mamy tu do czynienia z tekstem źródłowym, który może być doskonałym a ważnym przyczynkiem do realiów politycznych Poznania z po­czątków 1947 roku. Co poznajemy z tego obszernego dossier sprawy śmierci J. Stachowiaka? Przede wszystkim są tu liczne dowody pośpiechu i nieuwagi, podporządkowania prawdy propagandowym potrze­bom chwili. W trakcie śledztwa i rozprawy nie ujawniano niektórych dokumentów, nie przeprowadzono koniecznych badań, zaś niewy­godne protokoły (m.in. z sekcji zwłok) ukryto lub doprowadzono do tego by „zaginęły". Sposób przeprowadzenia śledztwa świadczył ałbo o niekompetencji, albo o celowym ukierunkowywaniu wniosków - możliwe zresztą, iż w grę weszły obydwie możliwości, Wielkie zna­czenie przyznano ogromnie hałaśliwej oprawie propagandowej całej sprawy, połączonej z inwektywami i dość prymitywnymi chwytami retorycznymi. Wyraźnie widoczne było zapotrzebowanie chwili na wyrok skazujący, który miał wykazać nieudolność wychowawczą, wręcz wywrotowość metod pedagogicznych stosowanych w gim­nazjum i działającej tam drużynie harcerskiej. Bo i harcerstwo było obiektem ataku propagandowego, przede wszystkim jako organiza­cja o silnie ugruntowanej tradycji z okresu międzywojennego, dale­kiej od ideałów komunizmu. Nagromadzenie podobnych zarzutów jak w Poznaniu, w odniesieniu do ZHP w kraju, dałoby podstawę do ograniczenia działalności, a potem rozwiązania organizacji. Otwarto by wtedy drogę ku jednolitej organizacji młodzieżowej o monolitycz­nie komunistycznym charakterze. Już niedługo, w lipcu 1948 roku powstał Związek Młodzieży Polskiej, który na dziewięć kolejnych lat zmonopolizował ten ruch w kraju, zbliżając organizację ku wzorcom ruchu pionierów w ZSRR, Powstała atmosfera stała się też okazją do zastosowania róż­nych metod łamania ludzkich charakterów. W dniu rozpoczęcia pro­cesu zabójców J. Stachowiaka w imieniu ławy obrońców adwokat dr Stanisław Hejmowski oświadczył, że „obrońcy występujący z urzędu w tej strasznej rozprawie biorą w niej udział wbrew własnemu prze­konaniu I jedynie dlatego by wymaganiom sprawiedliwości stało się zadość". Ten sam zasłużony mecenas w osiem lat później był filarem heroicznej obrony oskarżonych w procesie uczestników wydarzeń poznańskiego Czerwca 1956 roku. Bo i mechanizm wydarzeń był podobny. W roku 1947 wykorzystano zabójstwo komunistycznego działacza młodzieżowego niskiego szczebla i zapewne prowokato­ra, jako pretekst dla likwidacji zasłużonego liceum i uderzenia w ruch harcerski. W czerwcu 1956 roku słuszny protest robotników poznańskich szybko a sprawnie podsycono i rozwinięto dla uzy­skania powodu do ogłoszenia potrzeby pacyfikacji zbuntowanego miasta. Miało być to potwierdzenie słuszności stalinowskiej tezy o narastaniu walki klasowej w miarę zwyciężania idei socjalizmu i powód do zaostrzenia terroru. Rychło jednak nadszedł Październik i rachuby te stały się nieaktualne. W materiale zaprezentowanym przez A. Białobłockiego nie znajdziemy podsumowania umieszczonego na szerszym tle historycz­nym. Dobrze jednak ukazano mechanizm propagandowy pierwszych miesięcy powojennych, będący zapowiedzią następnych, coraz trud­niejszych kilku lat - okresu najbardziej zbliżonego do komunizmu, rzeczywistego terroru, kultu Stalina, wyraźnej sowietyzacji Polski. Po Październiku roku 1956, mimo różnych, często dramatycznych zakrętów historii, owe tendencje już nie wróciły. Był to etap dzie­jów, przez który przejść musiały wszystkie kraje nowo utworzone­go bloku wschodniego. Sprawa zabójstwa Jana Stachowiaka i los wykonawców wyroku wydanego przez młodzieżową organizację konspiracyjną, jest tragiczną ilustracją tamtych czasów.

PRASA KOMUNISTYCZNA PISAŁA O PROCESIE W 1947 ROKU

„Dość kainowskich zbrodni!"
Społeczeństwo poznańskie potępia zbrodnie bratobójczą Glos Wielkopolski nr 28(690)A - 28.01. i 947 r

„Ohydny mord polityczny w Poznaniu"
Na rozkaz nielegalnej organizacji działającej pod szyldem „Harcerstwa" dwaj uczniowie gimnazjum zamordowali instruktora Z.WM. Glos Wielkopolski nr 26(688)A - 26.01.1947 „Echa bratobójczej zbrodni" Rewolucja z terenu Wielkopolski Kurier Wielkopolski nr 193A- 15.02.1947

„Trzy wyroki śmierci w Poznaniu"
Młodzi zbrodniarze nie okazali skruchy Kurier Wielkopolski nrl 81 (26) - 01.02.1947

„Jak doszło do zbrodni?"
Tajna przysięga - ćwiczenia w domu - Podstęp - W rumach kościoła Kurier Wielkopolski nr 180 - 31.01. i 947

„111 wieńców pokryło grób młodego bojownika o Polskę Ludową"
Kurier Wielkopolski nr 179 - 31.01.1947

„Cały Poznań potępia bestialskie zamordowanie instruktora Z.W.M."
Kurier Wielkopolski nr 178 - 29.01,1947

„Glosy oburzenia"
Walka Młodych nr 9(128) - 23.02,1947

„Nie tędy droga"
Wola Ludu nr 27(405) -02.02.1947 Fragment: „Pewna ilość starszych harcerzy wyznaje faszystowsfeie idee, reprezentuje faszystowski kierunek myślenia, postępowania, co więcej, utrzymuje stosunki z podziemiem." ,Wyrok musi wstrząsnąć sumieniem społeczeństwa"

„Sprawiedliwy wyrok zapadł"
„Na rozkaz zabiłby nawet matkę" Fragment: „Zorganizowali organizację wzorowaną na przysiędze AK (...) Celem ich organizacji była walka z obecnym ustrojem, wprowadzenie innej, lepszej demokracji." Wola Ludu nr 26(404) - O l .02.1947

„Słowa ostrzeżenia pod adresem inspiratorów mordów"
Harcerz i członek PSL wykonawcami zbrodni. Działalność nielegalnej organizacji w Gimnazjum Marii Magdaleny. Wola Ludu nr 29(403) - 31.01.1947

„Magazyn broni w gimnazjum Marii Magdaleny"
Wola Ludu nr 23(401) - 29.01.1947

„Ohyda"
Fragment: „Zaraza sięga głęboko - trzeba ją wypalić żelazem. (...) Ojciec zabitego, bezpartyjny zaciął zęby i wstąpił w szeregi Polskiej Partii Robotniczej - nie po to, żeby się mścić - my nie za­bijamy." Wola Ludu nr 22(400) - 28.01.1947

„Mordercy śp. Stachowiaka przed plutonem egzekucyj­nym"
Fragment: „Ponieważ Prezydent RP (Bolesław Bierut) skorzystał z prawa łaski tylko w stosunku do skazanego na śmierć Marka Markiewicza. W sobotę w godzinach popołudnio­wych stanęli przed plutonem egzekucyjnym mordercy śp. Stachowiaka - Kosmowski Zbigniew i Dybizbański Bogdan. Wyrok wykonano." Kurier Poznański nr 49(A) - 18.02.1947

„Jak żył i zginął ZWM-owiec Jan Stachowiak"
Walka Młodych Warszawa nr 7(126) ~ 09.02.1947

„Poznań wstrząśnięty bestialskim mordem"
Walka Młodych Warszawa nr 7(126) - 09.02.1947

„Żądło przyduszonej gadziny"
Walka Młodych nr 6(125} - 02.02,1947 Fragment: „Kim byli zabójcy? Z czyjego rozkazu działali? Schwytani przez władzę Dybizbański Bogdan (ur. 1925 r,) to członek PSL i ZHP Kosmowski Zbigniew (ur. 1927 r.) był też człon­kiem ZHP. Makabrycznej scenie przyglądali się rówieśnicy zbrodniarzy, uczniowie gimnazjum im. Marii Magdaleny. Możliwe, że pomagali w „dziele". Wśród nich znajduje się młoda dziewczyna."

„Mordercy śp. J. Stachowiaka straceni"
Fragment: „Kosmowski Zbigniew, Dybizbański Bogdan. Wyrok został wykonany przez rozstrzelanie w obecności księdza i proku­ratora. Skazani zachowywali się do ostatnie] chwili twardo i nie wykazali najmniejszej skruchy. Wola Ludu nr 42(420) - 20.02.1947

ETAP DRUGI PROPAGANDOWY

„Oczyścić uczelnie i aparat Ministerstwa Oświaty od wrogów demokracji" „Naczelnictwo Harcerzy w sprawie zbrodni poznańskiej" „Naczelnictwo potępia zbrodnie"
Fragment: „Nauczycielstwo postuluje. Wezwać Ministerstwo Oświwy do zasadniczej zmiany przepisów normujących działalność organizacji ideowo-wychowawczych na terenie szkoły", . Woli Ludu nr 33(41 O.-Oy.OiUW)

„Nie tedy droga"
Wola Ludu nr 27(405) - 02.02.1947 Fragment: „Pewna ilość starszych harcerzy wyznaje faszystowskie idee, reprezentuje faszystowski kierunek myślenia, postępowania, co więcej, utrzymuje stosunki z podziemiem." .Wyrok musi wstrząsnąć sumieniem społeczeństwa"

„Sprawiedliwy wyrok zapadł"
„Na rozkaz zabiłby nawet matkę" Fragment: „Zorganizowali organizację wzorowaną na przysiędze AK (...) Celem ich organizacji była walka z obecnym ustrojem, wprowadzenie innej, lepszej demokracji." Wola Ludu nr 26(404) - 01.02.1947

„Słowa ostrzeżenia pod adresem inspiratorów mordów"
Harcerz i członek PSL wykonawcami zbrodni. Działalność nielegalnej organizacji w Gimnazjum Marii Magdaleny. Wola Ludu nr 29(403) - 31.01.1947

„Magazyn broni w gimnazjum Marii Magdaleny"
Wola Ludu nr 23(401) - 29.01.1947 „Ohyda" Fragment: „Zaraza sięga głęboko - trzeba ją wypalić żelazem. (...) Ojciec zabitego, bezpartyjny, zaciął zęby i wstąpił w szeregi Polskiej Partii Robotniczej - nie po to, żeby się mścić ~ my nie za­bijamy." Wola Ludu nr 22(400) - 28.01.1947

„Mordercy śp. Stachowiaka przed plutonem egzekucyj­nym"
Fragment: „Ponieważ Prezydent RP (Bolesław Bierut) skorzystał z prawa łaski tylko w stosunku do skazanego na śmierć Marka Markiewicza. W sobotę w godzinach popołudnio­wych stanęli przed plutonem egzekucyjnym mordercy śp. Stachowiaka - Kosmowski Zbigniew i Dybizbański Bogdan, Wyrok wykonano." Kurier Poznański nr 49(A) - 18.02.1947

Witold Leitgeber
Otrzymałem z Polski kserokopie oryginałów dwóch grypsów, które Zbigniew Kosmowski i Bogdan Dybizbański przesłali do swych ma­tek na krótko przed wykonaniem na nich wyroku śmierci. Cytuję fragmenty. Zbigniew Kosmowski pisał: „ Kochana Mamusiu! Wybacz mi to wszyst­ko, co uczyniłem, lecz człowiek nieraz może zbłądzić, tym bardziej że nie była to moja wina, tylko musiałem to wykonać. Przepraszam Cię, Mamuś, jeszcze raz i nie gniewaj się na mnie (...). Mamuś kochana, dzisiaj widzę, co uczyniłem i żałuję tego bardzo, sumienie całymi dniami mnie dręczy, lecz już się stało i nie wróci (...)". Drugi skazany, Bohdan Dybizbański przesłał wiersz:
„Matko nie opłakuj syna swego

On szczęśliwszy dziś od Ciebie

Spełnił wolę Ojca swego

Teraz jest spokojny w niebie

Lecz ty nie płacz droga Matko

On tam walczył honorowo

Tak rozkazał jemu Tatko

Więc zasłonił Polskę sobą.

Była mi Ojczyzna miła

więc ją bronił do ostatka

Choć mi kula pierś przeszyła

Miła mi Ojczyzna - Matka."
Grypsy te obrazują tragiczny dylemat, wobec którego stanęła młodzież polska po wojnie: przykazanie „Nie zabijaj" a nakaz walki o niepodległość Polski. Z jednej strony wypowiedź Kosmowskiego budzi głęboki szacunek swoją treścią i wyrazem uczuć rodzinnych, z drugiej strony wiersz Dybizbańskiego dowodzi goręcej idei miłości Ojczyzny i jej wolności ponad własne życie. Na koniec krótka wzmianka z pamiętnika dominikanina - o. Tomasza Pawiowskiego pt. „Stopem przez życie", wydanego w Poznaniu w 1991 roku: „ Tragiczne było spotkanie z młodymi gimnazjalistami z liceum Marii Magdaleny. ~ Skazani na śmierć za zabicie swego kolegi, który zdra­dził podziemną organizację, spędzili ze mną jedną z ostatnich nocy przed wykonaniem wyroku. Dybizbański i jego kolega wykazywali imponujący spokój. Byli to sympatyczni, inteligentni chłopcy. Trudno było wprost uwierzyć, że ci tak młodzi ludzie zasztyletowali harcer­ską finką swego kolegę z klasy. Ich spokój pfynął z głębokiej wiary. Skazańcy modlili się. Podziwiano ich przewagę wobec śmierci. Byli głęboko przekonani o spełnieniu obowiązku ratowania podziemia przed donosicielem". Zginęli jako polscy żołnierze na posterunku. PS. Osobny artykuł autora ukazał się 21.02.1998 r, w londyńskim „Dzienniku Polskim" oraz w warszawskiej „Myśli Polskiej" 12-19.04.1998 r. Grypsy i wspomniana wzmianka pochodzą ze zbiorów Adama Bialobłockiego.

Wybrane informacje z przeszłości SCHOLAE AD SANCTAM MARIAM MAGDALENAM /SMM/ Obecnie Liceum Ogólnokształcącego św. Marii Magdaleny w Poznaniu

1302 -/30 czerwca- 5 lipca/- dokument erekcyjny wydany przez biskupa Andrzeja Zarembę dla władz miejskich Poznania. Początek organizacji Szkoły Miejskiej przy Kolegiacie św. Marii Magdaleny.

1303 - początek działalności dydaktycznej Szkoły. Ponieważ akta szkolne do roku 1570 nie zachowały się, na podstawie dokumentów pośrednich zawartych w aktach radzieckich, poznańskich, aktach Kurii biskupiej w Poznaniu oraz Liber Studiosorum Universitatis Cracowensis udało się ustalić imiennie nazwiska ok. 30 nauczycieli i 25 uczniów. Pierwszym znanym z nazwiska rektorem Szkoły był Mikołaj Lantman / 1404/. Natomiast z listy zapisanych w XV wieku studentów krakowskich pochodzących z Poznania/i zapewne z najbliższej okolicy/ zawierającej 164 pozycje imienne, można przyjąć, że przeważająca część tych studentów wcześniej kształciła się w SMM. Liczba uczniów SMM, mimo nękających miasto pożarów, epidemii i okresowych trudności gospodarczych, stale rosła. Wobec liczebności mieszkańców Poznania w XV wieku, wahającej się między 5.200 a ok. 10.000, szacuje się, że średnia liczba uczniów SMM wynosiła ok. 100.

1571 -w dniu 12.01.1571 r. spisano dokument przejęcia Szkoły Miejskiej przez zakon Jezuitów. Zakonnicy z aprobatą bisku­pa poznańskiego Adama Konarskiego, pozostawili w gestii władz miejskich Poznania zorganizowanie nowej szkoły pod­stawowej, natomiast od razu podjęli starania o utworzenie w Poznaniu akademii o statusie uniwersyteckim na bazie przeję­tej i stale rozbudowywanej Szkoły Miejskiej. Była to już kolejna próba przełamania uniwersyteckiego monopolu Akademii Krakowskiej, po niepowodzeniu planów konkurencji ze stro­ny istniejącej w Poznaniu od 1519 r. Akademii Lubrańskiego. Pierwszym rektorem Kolegium Jezuickiego był Jakub Wujek, autor m.in. pierwszego przekładu Biblii na język polski. Aby uzyskać rangę uczelni akademickiej i podnieść prestiż szko­ły, jezuici zaangażowali wielu uczonych z zagranicy, wśród nich-. Hiszpana Jakuba Ortegę, Anglika Ryszarda Singletona, Niderlandczyka Jana Vigera, Włocha Fabrycego Pałlaviciniego i Niemca Jana Kleina. W1585 r. w Kolegium uruchomiono kurs filozofii, osiągając tym samym poziom akademicki. Starania o formalne uzyskanie praw akademickich w okresie Polski królewskiej prowadzone były kilkakrotnie, a mianowicie:

1611 -Król Zygmunt III Waza wydal w dniu 28 października przy­wilej, podnoszący poznańskie Kolegium Jezuickie do rangi Akademii z pełnymi prawami nadawania stopni. Energiczne i wszechstronne przeciwdziałanie ze strony władz Akademii Krakowskiej spowodowało jednak zatrzymanie realizacji przy­wileju i odłożenie go do nieokreślonej przyszłości/podobnie jak wcześniej postąpiono wobec Kolegium Lubrańskiego/,

1650 i 1687- Podobny los, w wyniku protestu Akademii Krakowskiej spotkał przywileje akademickie wydane przez Jana Kazimierza i Jana III Sobieskiego,

1773-1780 - Ostatni rektor Kolegium Jezuickiego Józef Rogaliński, znakomity fizyk, autor pierwszego podręcznika fizyki w języ­ku polskim na poziomie europejskim - po kasacie zakonu jezuitów zorganizował Akademię Wielkopolską/Poznańska/, włączając w nią resztki Akademii Lubrańskiego. Szkoła ta / doskonale prowadzona/jednak upadla po deklaracji Hugona Kołłątaja, że Akademię Krakowską można zreformować i do­prowadzić do rozkwitu jako szkołę główną dla całej Polski. Likwidacja Akademii Wielkopolskiej i jej degradacja dostopnia szkoły średniej nastąpiła uchwałą Komisji Edukacji Narodowej w dniu 28 kwietnia 1780 r. Dodajmy, że w latach 1777-1786 oraz 1809-18 W H. Kołłątaj zajmował się reformowaniem Akademii Krakowskiej...

1655/56 - W czasie potopu szwedzkiego zdewastowano i obrabowano Kolegium Jezuickie. Bogatą bibliotekę wywieziono do Szwecji, gdzie w bibliotekach jeszcze dzisiaj można znaleźć pochodzące z Kolegium księgi.

1773 i nast. - W wyniku kasaty zakonu jezuickiego bogate wypo­sażenie laboratorium fizycznego, dalej obserwatorium astro­nomicznego i bibliotekę przekazano Akademiom w Wilnie i w Krakowie.

Okres rozbioru - Gimnazjum istniało w czasie zaboru pruskiego niezależnie od opisanych zmian organizacyjnych szkolnic­twa w swojej siedzibie w Poznaniu przy ul. Gołębiej, już nie związane z zakonem jezuickim lecz jako szkoła państwowa. Władze pruskie kilkakrotnie odrzucały miejscowe projekty powołania w Poznaniu uczelni szczebla uniwersyteckiego. Był to rezultat przemyślanej polityki zmierzającej do wymuszenia na polskich środowiskach kształcenia młodzieży na uczelniach niemieckich, gdy w tym samym czasie bez przeszkód funk­cjonowały uniwersytety w Warszawie, Wilnie, Lwowie i Kra­kowie. Wprawdzie w 1903 r. powołano w Poznaniu Akademię Królewską, lecz nie posiadała ona w pełni praw uniwersytec­kich i przede wszystkim przeznaczona była dla Niemców. W okresie rozbiorów "marynka" szybko zdobyła sobie wielkie uznanie i zasłynęła wysokim poziomem nauczania; z czasem niemal wszyscy czołowi wielkopolscy działacze narodowi, niepodległościowi, przywódcy "pracy organicznej" związani byli właśnie z tą szkolą. Tu byli wychowywani, tu kształtowali swoje postawy. Uczniowie i nauczyciele Gimnazjum uczest­niczyli zarówno w powstaniach listopadowym, styczniowym i wielkopolskim, jak i stawali na czele nowej, specyficznej dla Wielkopolski metody wałki o niepodległość: "najdłuższej wojny nowoczesnej Europy". Od roku 1858 szkoła działała już w nowym gmachu przy pl. Bernardyńskim.

W dwudziestoleciu międzywojennym.- Od 1919 - Męskie Gimnazjum św. Marii Magdaleny - w dalszym ciągu ~ typu klasycznego dawnego/8 klas/ponownie w służbie polskiej edukacji.

1938 - Ostatnia matura Męskiego Gimnazjum klasycznego /m. in. język łaciński i grecki/.

1939 - Pierwsza matura po zreformowaniu w 1933 r. szkoły i po­dziale na 4-klasowe gimnazjum i 2-kIasowe Liceum. W okresie wojny w wyniku działań Gimnazjum i Liceum utraciło w spalonym budynku przyległym: w pefni wyposażoną pracow­nię fizyko-chemiczną, plastyczną, świetlicę harcerską i czytelnię - nadto w przystani na Warcie: tabor wioślarski /skiff, dwie dwójki i czwórkę/.

Po drugiej wojnie światowej: 1945-1950 - Ostatnie lata męskiego Gimnazjum i Liceum, roz­wiązanych przez władze komunistyczne w 1950 r. - po zabójstwie aktywisty Związku Walki Młodych na terenie Szkoły wstyczniu 1947 r.. Już w 1947 r. rozwiązano działającą przy Szkole 15. Drużynę Harcerską. Sama zaś Szkoła przeniesiona została najpierw do gmachu przy ul. Różanej, a w 1950 roku ostatecznie rozwiązana.

1990 - Uporczywe starania wychowanków rozwiązanej Szkoły doprowadzity do wznowienia działalności edukacyjnej Liceum ~ obecnie już koedukacyjnego - ponownie we własnym bu­dynku przy pl. Bernardyńskim/ul Garbary24/.

1994 - Pierwsze matury we wznowionej Szkole.

Polegli, rozstrzelani, zaginieni i zamęczeni uczniowie i nauczyciele Gimnazjum i Liceum św. Marii Magdaleny w Poznaniu.

Powstanie Listopadowe i wojna polsko - rosyjska /l 830-1831/ 3

Wiosna Ludów/1848/ 2

Zsyłka na Syberię 1

Powstanie Styczniowe/l 865-1864/ 19,/br>
Wcielenie do wojska niemieckiego 6

Powstanie Wielkopolskie, obrona Lwowa,

Wojna Połsko-Bolszewicka/1918-1920/ 22

Uczniowie rozstrzelani, zamęczeni w obozach, zaginieni/1939-1945/ 150

Nauczyciele /1939-1945/ 7

Rozstrzelani w Katyniu /1940/ 38

Inni zaginieni 10

Razem 258

Gimnazjim św. Marii magdaleny zlikwidowane w 1950 roku.
Kiedy komuna po procesie przeniosła szkołę na ul. Różaną w ciągu tych 3 lat nauczyciele i uczniowie byli przesłuchiwani. Toczył się bój o zmianę nazwy szkoły. Ja w 1950 roku, kiedy likwidowano szkołę zdawałem małą maturę. Po wręczeniu świadectw przyjechało UB, kazano nam stanąć w szeregu, były to trzy klasy, liczyliśmy do 3 i każda grupa 1,2,3 była wsadzana do auta ciężarowego i zawieziona do nowej szkoły. Mnie zawieziono na ulicę Łąkową, tu się zdawało maturę z budownictwa i miernictwa. Ale nim szkołę zlikwidowano byłem przesłuchiwany przez UB. Była to rozmowa, dlaczego nie chcemy zmienić nazwy szkoły na Kasprzaka, to wspaniały komunista. Odpowiedziałem, że wszyscy głosowali Św. Marią Magdaleną. Pytał się śledczy czy nauczyciele agitowali, odpowiedziałem im, że nie. Mów prawdę, bo cię zamkniemy i tak skończysz, jak twoi koledzy. Po likwidacji szkoły spotkaliśmy się z nauczycielem Mikołajczakiem z kolegami na kawie. Pytamy co mamy robić? Każda dyktatura trwa 30 - 40 lat, potem się rozpada. Byliśmy zrozpaczeni, będziemy musieli tyle lat żyć w komunistycznej Polsce. Co my młodzi mamy robić? Mikołajczak powiedział: "Obecna władza to Żydzi przysłani do Polski przez Stalina, co najgorsze oni wszyscy mają nazwiska polskie. Musicie brać śluby kościelne, wychowywać dzieci w duchu chrześcijańskim. Wszyscy macie wstąpić do partii i tam od środka ją rozmiękczać. Obecna komuna będzie walczyć w bezwzględny sposób z kościołem, zlikwidują rolnictwo, już to robią. Polski chłop broni swej ziemi, to znaczy Polski, dlatego przez spółdzielnie produkcyjne i PGRy upaństwowią ziemię i warstwa chłopstwa zginie. Będą tylko robotnicy rolni. A do kościoła katolickiego wejdą i będą kościół rozkładać od środka. I wy musicie przyglądać się i przeciwstawiać się sowietyzacji Polski. Likwidacja naszej szkoły, najstarszej w Polsce, to ich wielki błąd, bo w ten sposób Poznań stał się bastionem polskości i z komuną będzie walczył z całą bezwzględnością. To ja Wasz profesor Wam mówię. Ja tych czasów nie dożyję, ale wy tak".

Ludwik Ratajczak

Ps. Po zdaniu matury dostałem nakaz pracy w Państwowym Przedsiębiorstwie Fotogrametrii. Robiliśmy tam mapy Polski. Przez 5 lat miałem zakaz studiowania.
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »