Wypędzenie po niemiecku
Autor: Redakcja   
28.08.2008.

Przypominamy przewodniczącej Związku Wypędzonych

Erika Steinbach

Władze polskie objęły Wrocław zniszczony w 68 procentach

W ruinie znalazło się 21 600 nieruchomości spośród ogółem 30 000 - 300 km ulic zniknęło pod rumowiskami

Obszar miast pokryło 18 mln metrów sześciennych gruzów

Wrocław “Festung Breslau"

Dla miasta-twierdzy siłą rzeczy wielkim balastem musiała być ludność cywilna. Ale wysunięta jeszcze w grudniu przez władze wojskowe propozycja ewakuowania zawczasu przynajmniej starców, matek z dziećmi i kobiet ciężarnych spotkała się ze sprzeciwem władz partyjnych, lękających się posądzenia o defetyzm. “Gdzie podziać tych ludzi, a poza tym Führer każe mnie rozstrzelać, jeśli teraz, w czasie największego spokoju, zgłoszę się z takimi sprawami" - miał wówczas oświadczyć gauleiter Hanke. Dopiero gdy radzieckie czołówki zbliżały się do Odry, 20 stycznia dany został rozkaz natychmiastowej ewakuacji. Przeprowdzona w ogromnym pośpiechu i chaotycznie na domiar w czasie silnych mrozów, pochłonęła tysiące ofiar.

“Kobiety i dzieci winny natychmiast opuścić miasto i iść pieszo w kierunku Opperau-Kanth (Oporów i Kąty Wrocławskie)" - powtarzały nieustannie uliczne głośniki. “Cały wschód wielkoniemieckiej Rzeszy wyrzucił na drogi ponad 6 milionów ludzi notował w tych dniach niemiecki proboszcz parafii św. Maurycego we Wrocławiu, ks. Paul Peikert, autor - wydanej w języku oryginału i w polskim przekładzie “Kroniki dni oblężenia". - Ucieczka przypadła w środku srogiej zimy. Śmierć szerzyła pośród uchodźców straszliwe spustoszenie, zwłaszcza wśród dzieci i starszych osób. Już teraz ocenia się liczbę ofiar na 150 do 200 tys., a twierdzi się, że nawet ta liczba jest zbyt niska. Setkami zbierano trupy w przydrożnych rowach, na skraju dróg i chowano ich w masowych grobach na pobliskich cmentarzach. Ta gwałtowna ucieczka na rozkaz władz partyjnych jest chyba największą katastrofą, jaka kiedykolwiek spotkała nasz naród".

Tragiczny mord na ludziach w mieście

“Niezależnie od oceny męstwa i stanowczości w czasie wojny -,pisał nemiecki klasyk sztuki wojennej Karl van Clausewitz - istnieje jednak granica, po której przekroczeniu dalszy opór może być nazywany tylko rozpaczliwą głupotą".

Ks. Paul Peikert: “Jedynie więc mit “wagnerowskiego zmierzchu bogów" mógł uazasadnić kontynuowanie walki za wszelką cenę. Dla Wrocławia i wrocławian była to cena najwyższa, cena istnienia. Jest przecież pewne, że nie tknięty do samego niemal końca zmagań drugiej wojny światowej Wrocław mógł być ocalony. Fanatyzm hitlerowski utrącił tę szansę. “Wybryków szaleństwa militaryzmu i aktów terroru partyjnego doświadczyliśmy w paleniu całych dzielnic przez wojska. Przedmieścia willowe w południowej części miasta, wspaniałe dzielnice na południe od Dworca Głównego i linii kolejowej podpalaliśmy systematycznie wraz z nimi palił się często cenny dorobek wielu rodzin. Tak samo został spalony cały wschód miasta aż do początku Klosterstrasse (dziś ul. Traugutta), a następnie cały zachód miasta aż po Konigsplatz (plac 1 Maja ). Hitler poniżył nasze wojsko do tego stopnia, że podpala mieszkania własnych rodaków. Codziennie unosiły się ogromne kłęby dymu znad tych dzielnic. Każdego wieczoru purpurowiało niebo od tej pożogi (...).
Osobliwy przejaw szaleństwa hitleryzmu stanowiło lądowisko między Kaiserbrücke (most Grunwaldzki) a Fürstenbrücke (most Szczytnicki). Dwa tygodnie przed Wielkanocą przystąpiono do wysadzania w powietrze i do podpalania tysiąca nieruchomości po obu stronach Kaiserstrasse .(główna oś placu Grunwaldzkiego) i przy przyległych ulicach, w tym , dwóch kościołów: Piotra Kanizjusza wraz z Plebanią i kościoła Lutra z plebanią. Także duża część klasztoru Dobrego Pasterza padła ofiarą tego szaleństwa (...). Od tej pory pracowały na tym rumowisku dziesiątki tysięcy pozostałych mieszkańców Wrocławia. Pracującymi były, głównie kobiety. Uprzątnięta z ruin przestrzeń była idealnym celem ataków nieprzyjacielskich samolotów i artylerii. Ja nazywam ową przestrzeń ścierwowiskiem i cmentarzyskiem ludności, Wrocławia. Potworność musiała być udziałem zatrudnionych tam ludzi. Wielu znalazło tam śmierć, wielu wyszło stamtąd kalekami (...)". W chwili kapitulacji zarządzono, jak należy przypuszczać, zniszczenie kancelarii wojskowych. Nieznanym trafem tego losu uniknęła kancelaria jednej z formacji artyleryjskich, baterii nr. 3075. Spośród 276 rozkazów i zarządzeń, przedrukowanych po wojnie w specjalnym zbiorze “Festung Breslau. Dokumenty oblężenia", dwa dotyczą akcji prewencyjnych zniszczeń.

Olgierd Czemer
Ks. Paul Peikert

Redakcja: Będziemy pokazywać miasta, które hitlerowcy zniszczyli na ziemiach na wschód od Odry.

 
Parse error: syntax error, unexpected T_LNUMBER in /components/com_sef/cache/shCacheContent.php on line 11826