Czy Poznań może być Stolicą Europejskiej Kultury 2016
Kultura i sztuka
21.01.2008.

Poznań ubiega się o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury w 2016 roku. Konkurencją są Gdańsk, Łódź i Toruń. Najbliższe lata to czas na przygotowania do ,,półfinału": w 2010 r. Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego wybierze dwóch polskich finalistów, a później - finalistę.

Scena Nowa w Poznaniu

Teatr Wielki im. Stanisława Moniuszki w Poznaniu

Teatr Wielki im. Stanisława Moniuszki w Poznaniu

Teatr Polski w Poznaniu

Teatr Polski w Poznaniu

Teatr Nowy w Poznaniu

Teatr Nowy w Poznaniu

Czy Poznań ma szansę?

Kandydowanie Poznania, znajdującego się (według sondaży) w czołówce miast polskich (obok Warszawy, Wrocławia i Krakowa) to teoretycznie niegłupi pomysł, bo kultura może stać się siłą napędową rozwoju ekonomicznego, nie mówiąc o prestiżu i wymiarze promocyjnym miasta. Stolica Wielkopolski ma swój kulturalny niemały potencjał. Wymieńmy chociażby Operę, której Pegaz pozwala niekiedy na wysokie loty, teatry z doskonałymi aktorami i ciekawym repertuarem, muzea z często unikatowymi zbiorami, wysokiej klasy zabytki. Poznań ma własnych filharmoników, którzy zagrają wszystko bez fałszowania. Ma wreszcie własne media, które mogą poznańskie sprawy pokazać we właściwych dla regionu proporcjach.

Teoretycznie Poznań może zostać kulturalną stolicą naszego kontynentu. No, właśnie - teoretycznie... Przyjrzyjmy się zatem sprawie z praktycznego punktu widzenia.

Oto świat muzyki

Konkurs Wieniawskiego znany jest na całym świecie, ale, wydaje się, że w Polsce nie jest doceniany. Mamy muzyków orkiestralnych, grających i w Operze, i w Filharmonii, którym się tak marnie płaci, że, mówiąc krótko, chałturzą w rozmaitych kwartetach i sekstetach.. Filharmonia, wydaje się, że pomimo niemałego potencjału, miota się programowo między rozmaitymi projektami, tak jakby tego programu nie miała. Nie ma też swojej koncertowej sali. W Teatrze Wielkim i Filharmonii brakuje wydarzeń, brakuje nazwisk, dzięki którym instytucje zapisałyby się złotymi zgłoskami w historii kultury miasta (w przeszłości: to u nas koncertowali m.in. Paganini, Paderewski - i mówią o tym podręczniki). A jeśli już coś takiego w Poznaniu się zdarzy to incydentalnie. Kupony od wielkiego ,,a ira" nie odcina na pewno (w sensie promocji) miasto. Prawdopodobnie nie wypromuje Poznania światowej sławy pianista amerykański Kevin Kenner, bo potraktowano go jak byle jakiego grajka, któremu Poznań zrobił łaskę, przyjmując w swoje muzyczne progi. Na mapie muzycznej Poznania mocnym akordem brzmi Orkiestra Amadeus Agnieszki Duczmal, ale, niestety, tylko dla melomanów. Mówi się czasem, że Poznań jest stolicą polskiej chóralistyki. Nikt, niestety, nie skupił na tym fakcie promocyjnej uwagi. Tę przyciągnął jedynie ponury skandal związany z jednym z chóralnych dyrygentów. Wtedy Poznań i chór byli na pierwszych stronach gazet. Nie o to jednak przecież chodzi...

O Teatrze Muzycznym, od dziesiątków lat tkwiącym w ponurej dziurze, lepiej nie wspominać. Zapewne nie wystąpi tu żadna europejska diva. Do operetki, musicalu czy wodewilu na europejskim poziomie naszemu Teatrowi Muzycznemu daleko i nie jest to tylko wina tworzących ten teatr. Spuśćmy zatem kurtynę wstydliwego milczenia.

Lokalna Melpomena

Dwa stacjonarne teatry w mieście europejskim to nie za wiele. Owszem, ich aktorzy mają swoich fanów, ale tylko wśród lokalnych teatromanów. Trudno się przebić z poznańskiego teatru do filmu czy telenoweli - a te dopiero dają prawdziwą popularność. Choć paru to się udało - nie grają na małym czy dużym ekranie co prawda ról głównych, ale są już rozpoznawalni i stali się poniekąd ambasadorami Poznania teatralnego. Nie wystarcza to jednak, aby poznański repertuar znalazł się w Teatrze Telewizji, aby mówiło się o nim w teatralnych magazynach. Tam prym wiodą sceny warszawskie i krakowskie, m.in. dlatego, że mają powszechnie znanych aktorów...

Festiwal MALTA jest zapewne wydarzeniem na skalę europejską i wiele teatrów ma poznański festiwal wpisany w swój kalendarz tournee.. Tylko, że MALTA jest nieco chimeryczna, proponując i jarmarczne igrce, i bardzo hermetyczne w swoim przesłaniu widowiska. Coraz częściej też spektakle są biletowane.

Może warto by stworzyć jeszcze jeden festiwal - właśnie dla teatrów stricte ulicznych.

Jasnym punktem na kulturalnej mapie Poznania jest, znany i w Europie, Polski Teatr Tańca Ewy Wycichowskiej.

Poznańskie zabytki

Mamy ich niemało, są niewątpliwie potencjałem miasta i Polski, niektóre liczą się nawet na mapie Europy. I, co najważniejsze, władze miasta i województwa o nie dbają. Wystarczy spojrzeć na piękny Ratusz, odnawiane kościoły, kamieniczki staromiejskie. Niestety, wiele zamierzeń pozostaje w sferze planów. O pomstę do nieba woła to co dzieje się na Śródce i Ostrówku - zamiast rewitalizacji i wypromowania jako średniowiecznych najmniejszych miast w Królestwie Polskim, miejsca te zabudowuje się! A przecież tędy ma wieść Trakt Królewsko-Cesarski. Co chcemy pokazać, czym się pochwalić, jaką pamiątkę pozostawić w pamięci turysty czy biznesmena, który tutaj trafił?

A zaraz po drugiej stronie Cybiny - nasza poznańska perła czyli Ostrów Tumski. Martwy zaraz po ostatniej mszy św. w Katedrze.

Poznańskiemu Muzeum Narodowemu trudno zaistnieć swoimi zbiorami na europejskiej mapie kultury, bo wiele cennych eksponatów mogą podziwiać tylko... magazynierzy. A i powierzchni do przechowania jest za mało... Wielkie wystawiennicze przedsięwzięcia w kapitalnej parateatralnej oprawie (choćby wystawy ,,sarmackie", a ostatnio ekspozycja związana z 50-leciem Poznańskiego Czerwca) nie stały się hitem ogólnopolskim, ponadregionalnym. Jeśli zarzucić brak promocji to odpowiedź będzie jedna - nie było na nią pieniędzy. I niestety, nadal nowe skrzydło Muzeum Narodowego nie ma ,,europejskiego" wykończenia. Brakuje jakiejś kafejki, salki kinowej itd. Brak należytej promocji nie pozwala też w szerszej skali zaistnieć unikatowemu Muzeum Instrumentów Muzycznych (oddział Muzeum Narodowego) czy Muzeum Archeologicznemu, którego dokonania mają skalę europejską.

Kultowa ulica

Jaka jest poznańska ulica każdy widzi. Nowoczesność brata się (z konieczności) z brudem, bylejakością. Obok eleganckich ,,europejskich" obiektów finansów i biznesu, nie odremontowane kamienice z brudnymi podwórkami (vide Jeżyce). Nie ma Poznań swojej ulicy ,,kultowej", która przybyszowi kojarzyłaby się z... Poznaniem Tak jak Piotrowska z Łodzią, Marszałkowska z Warszawą czy Bracka z Krakowem. Taką ulicą miała być Półwiejska. Pięknie zaczynająca się najlepszym na świecie centrum handlu i sztuki Starym Browarem, który dla promocji Poznania robi więcej niż wszystko inne. Kończąca się atrakcyjnym Kupcem Poznańskim, skąd już przecież niedaleko do Starego Rynku. Tylko że między tymi dwoma obiektami nic się nie dzieje, a mnogość sklepików i ulicznej gastronomii przypomina jakąś azjatycką(?) prowincję. Młodzież określa to dosadnie: - Ale syf!, aczkolwiek lubi się tędy przechadzać i robić ciuchowe zakupy, zagryzając zapiekanką.

Miejscem ,,kultowym" mógłby być Stary Rynek. To on przyciąga tłumy: a to koziołkami na ratuszowej wieży, a to samym Ratuszem przedniej urody i zabytkowości. Niestety, w soboty gdy kłębi się wokół niego tłum turystów ratuszowe Muzeum Miasta Poznania jest nieczynne(!) a w niedzielę otwarte zaledwie do godziny 15. W ciągu tygodnia Starówka pustoszeje (ożywia się jedynie w południe). Cicho tu i smętnie. Nawet gdzieś zniknęli uliczni grajkowie... Urodę poznańskiej Starówki na długie wiosenno-letnie miesiące popsują zajmujące coraz więcej miejsca ,,ogródki" z coraz większymi parasolami. Brakuje temu miejscu kameralności, bez hałaśliwej muzyki i elegancji, pasującej do staromiejskiej scenerii.

Były pomysły stworzenia bulwarów nad Warta na wzór nadsekwańskich. Pomysł przedni pozostał wizją...

Wielcy z Poznania

O Komedzie, znanym w świecie muzyku, promotorzy poznańskiej kultury już dawno zapomnieli. I wielka szkoda, że nowoczesną salę Akademii Muzycznej nazwano banalnie NOVA (nie będzie nią już za kilka/kilkanaście lat), zamiast (jak proponowała ,,Nasza Wielkopolska") NOVA im. Krzysztofa Komedy, aby choćby nazwą propagować tego świetnego muzyka-wirtuoza z Poznania! Muzyka ponadczasowego...

Zmarła niedawno Krystynę Feldmann poznańscy urzędnicy chcą uczcić jakimś zaułkiem jej imienia. Pani Krystyna ponoć przynosiła szczęście, a już na pewno wywoływała uśmiech na każdej twarzy. Nawet tych, którzy do teatru nie chodzili. Babcię Kiepską znali prawie wszyscy, wszyscy słyszeli o kreacji w filmie ,,Mój Nikifor", nagradzanej w świecie. Czy nie można by stworzyć artystycznej ławeczki z wizerunkiem Aktorki (gdzieś w pobliżu Teatru Nowego) tak, aby każdy mógł się przysiąść, zrobić zdjęcie, poczuć frajdę z takiego spotkania. Przecież Pani Krystyna nigdy nie odgradzała się od przeciętnego człowieka.

A jeśli nawet nie mamy ,,swoich" znanych na skalę europejską to dlaczego nie chwalić się czterokrotnym pobytem Napoleona w naszym mieście - skoro ten fakt wprawia w stan euforii nie tylko Francuzów?

Kto wypromuje Poznań?

I tu jest niemały problem. Jedna lokalna gazeta i jeden miejscowy dodatek do gazety ogólnopolskiej plus kilka bezpłatnych gazetek (w których więcej reklam niż słowa dziennikarskiego) publicity Poznaniowi kulturalnemu nie zrobią. A twórczości Poznańskiego Ośrodka Telewizyjnego coraz mniej i mniej. Andrzej Maleszka marzy (na łamach ,,Gazety Wyborczej"), aby chociaż jeden odcinek swojego ,,Magicznego drzewa" zrealizować w Poznaniu, który ma wiele - jego zdaniem -,,filmowych" miejsc. Niestety, nie ma filmowego zaplecza, więc koszty takiej realizacji są za wysokie. A jednak film z Poznaniem w tle (pięknie sfotografowanym) byłby świetnym narzędziem promocji! A jeśli już o filmie mowa: nasze miasto posiada jedne z największych multikin, ale i pełne uroku kina kameralne. Mimo to międzynarodowy festiwal programów telewizyjnych zorganizował Wrocław z udziałem prawie 300 produkcji z 27 krajów. Świetny sposób na wypromowanie miasta...

Jedno jest pewne - miasta nie wypromuje jakiś Pyrek czy koziołki. Nie wypromują doroczne wileńskie(!) Kaziuki czy wielowieczny Jarmark Świętojański. Wypromują go ludzie z realną wizją i świadomością, że najpierw trzeba wypromować Poznań jako Stolicę Polskiej Kultury! Pozostaje mieć nadzieję, że tacy się znajdą! A dopiero wtedy starać się być Stolicą Europejskiej Kultury w 2016 roku.

Żeby ten budynek sfotografować, musiałam w kawiarni poprosić o klucz. Kto jest za ten stan odpowiedzialny. Pytamy się czyj jest ten budynek? Szkoda, że miasto ten bałagan toleruje. Nawet Starego rynku nie jesteśmy wstanie uporządkować, a co dopiero cały Poznań.

 
Parse error: syntax error, unexpected T_LNUMBER in /components/com_sef/cache/shCacheContent.php on line 11826