| Kilka uwag o promowaniu (się) staromiejskich muzeów |
| Kultura i sztuka | |
| 11.12.2007. | |
|
Na poznańską Starówkę ciągną tłumy turystów. Dobrze jeśli są pod opieką przewodników, gorzej jeśli zwiedzają Poznań indywidualnie. Bo turysta bez fachowej opieki, owszem, zobaczy Ratusz (trudno go nie zauważyć) i... zakończy zwiedzanie Starówki. Skąd ma wiedzieć, że jest ona swoistą enklawą muzeów? Skąd ma wiedzieć, że właśnie w Ratuszu mieszczą się bogate zbiory dotyczące historii Poznania. Skąd ma wiedzieć, że w niewielkiej od siebie odległości, czasem wręcz po sąsiedzku znajdują się Muzeum Archeologiczne, oddziały Muzeum Narodowego: Instrumentów Muzycznych, Wojskowe, Historii miasta Poznania a także Muzeum Literackie Henryka Sienkiewicza - Oddział Biblioteki Raczyńskich, Wielkopolskie Muzeum Walk Niepodległościowych i Muzeum Powstania Wielkopolskiego 1918-1919, Galeria Miejska Arsenał. I jeszcze Muzeum Sztuk Użytkowych na królewskim Wzgórzu Przemysła. Owszem, tu i ówdzie znajdują się drogowskazy, informujące w jakiej odległości, w jakim kierunku znajdują się muzea, ale turysta natknie się na nie... przypadkowo. Co więcej, mijając takie czy inne staromiejskie muzeum turysta nawet nie wie, że ono tutaj jest! Gdyby nie zewnętrzne plansze reklamujące wystawę poświęconą Zdzisławowi Szulcowi - założycielowi Muzeum Instrumentów Muzycznych, nawet ja, poznanianka, miałabym trudności w natychmiastowym zlokalizowaniu tej placówki. A jest to muzeum znajdujące się w czołówce europejskiej! Trzeba mocno spojrzeć w górę, aby odczytać stylizowany napis na Pałacu Górków - Muzeum Archeologiczne. A to placówka o doskonałej renomie, z ciekawymi wystawami czasowymi i stałą ekspozycją, której walorów naukowych i edukacyjnych nie sposób nie docenić. Trzeba mieć dobry wzrok, aby odczytać tablicę na zabytkowej kamieniczce, będącej niegdyś własnością Quadro - budowniczego Ratusza, a teraz mieszczącej Muzeum Literackiego Henryka Sienkiewicza (Oddział Biblioteki Raczyńskich). I choć to przecież polski noblista, to tutaj, w Poznaniu, został ,,uhonorowany" zakratowanymi oknami i popiersiem. Zapewne nikt tej ,,reklamy" nie odczyta właściwie. Ale jeśli kto wejdzie do środka muzeum to spotka go miła niespodzianka - sporo darmowych folderów, różnojęzyczne mapy dotyczące poznańskich muzeów (wydane przez Wydawnictwo Miejskie). No, i wspaniały księgozbiór, interesujące wystawy czasowe. Jednak - najpierw trzeba tę placówkę odnaleźć! W nieco lepszej sytuacji jest np. Wielkopolskie Muzeum Wojskowe, bo dzięki przeszklonej ścianie widać wnętrze, które zachęca do przyjrzenia się eksponatom. Poznaniowi zależy na turyście zagranicznym. Nikt jednak o niego nie dba, a przecież język polski nie jest powszechnie znany. Stąd cudzoziemiec nie dowie się, że oto mamy w Poznaniu rewelacyjne widowisko światła i dźwięku, obrazujące 1000-letnią historię naszego grodu. Nie wiadomo dlaczego przedsięwzięcie to (w piwnicach franciszkańskiego klasztoru - od ulicy Ludgardy) zostało skromnie nazwane ,,makietą", co sugeruje rzecz statyczną i... nudną. Na temat promowania się muzeów powiedzieli ,,Naszej Wielkopolsce"... Aleksandra Sobocińska - rzecznik prasowy Muzeum Narodowego w Poznaniu:-Kształt promocji muzeów i wystaw kształtowany jest zespołowo i zatwierdzany przez dyrekcję. To jeśli chodzi o reklamę wieloformatową. Foldery, informatory, katalogi, afisze to jest pewien standard dotyczący wszystkich naszych oddziałów. Jeśli chodzi o wystawy czasowe sporo do powiedzenia ma kurator takich ekspozycji. Niestety, pomysłów jest znacznie więcej niż pieniędzy na ich realizację. Agnieszka Krzyżaniak - dział wystaw i edukacji Muzeum Archeologicznego:Reklamę zewnętrzną mamy tylko w gablocie. Na inne reklamy musi zgodzić się konserwator zabytków. Mamy nadzieję, że wyda stosowne pozwolenia gdy będziemy obchodzić 150-lecie istnienia naszej placówki. Mamy też własne plany jak np. otwarcie sklepiku pamiątkami symbolizującymi nasze muzeum czy z biżuterią artystyczną, nawiązującej do tej ,,starożytnej", pochodzącej z wykopalisk. Może być tak, że taki sklep, żyjący jakby własnym życiem, przyciągnie również zwiedzających. Ktoś wejdzie ,,do" sklepu a przy okazji obejrzy wystawy... Owszem, chcielibyśmy w sposób bardziej widoczny reklamować nasze wystawy, nie tylko tutaj na ulicy Wodnej. Są to jednak sprawy, które nas przerastają... -Finansowo? -Myślę, że z tym problemem to nawet byśmy sobie poradzili, bo można skorzystać np. ze środków unijnych, można poszukać sponsorów, natomiast obostrzeń konserwatorskich nie obejdziemy. Nawiasem mówiąc, rozumiemy to, bo gdyby każdy na kamieniczkach staromiejskich wywieszał co chce to nie wyglądałoby to dobrze. -Ale i z tym poglądem można dyskutować, bo przez wiele wiosenno-letnich miesięcy piękno tych kamieniczek zasłoniętych jest olbrzymimi parasolami, markizami z reklamami piw różnych marek i jakoś konserwatorowi to nie przeszkadza. Ale to już inna sprawa. Wróćmy do kwestii promocyjnych muzeum. Mimo wszystko dobrze sobie radzicie! Czasem można nawet kupić gadżety związane z wystawą: a to ,,sztukę" egipską a to chińską. Podoba mi się mapka zwiedzania sal w zakamarkach muzeum - również w języku angielskim, choć ,,edytorsko" niezwykle skromna. Są przy wejściu rozmaite foldery, choć zabrakło akurat dotyczącego obelisku Ramzesa. Szkoda, że nie można go obejrzeć od ulicy Klasztornej. Nie ma takiej możliwości. Dziedziniec jest po pierwsze integralną częścią całego muzeum, jest na szlaku zwiedzania placówki, a po drugie dochodzi kwestia ochrony tego cennego zabytku. Stefan Żurek - prezes Koła Przewodników PTTK im. Marcelego Mottego:Od czasu do czasu otrzymujemy bardzo skromne dawki informacji o tym co dzieje się w muzeach. Na otwarcie wystaw czasowych zazwyczaj otrzymujemy jedno zaproszenie. Generalnie o wielu wydarzeniach wystawienniczych po prostu nie wiemy, chyba, że dowiemy się z mediów. W najgorszej sytuacji jest turysta indywidualny, który błąka się po Starym Rynku i nie wie gdzie jest informacja turystyczna, nie wie gdzie są muzea. Widzę niedostatek małych, kieszonkowych i łatwo dostępnych folderów, z którymi można by wędrować bez przewodnika wybranym szlakiem. Tak jest w Pradze. Taki folder ma np. Fara, ale też trzeba do niej najpierw dotrzeć! Dziwię się, że nie wyeksponowano obelisku Ramzesa II na dziedzińcu Muzeum Archeologicznego, od strony ul. Klasztornej. Czasem turystów odstrasza zwiedzanie całego muzeum, aby dotrzeć do naprawdę interesującego eksponatu. A za oglądanie jednej ciekawej rzeczy turysta też by pewnie chętnie zapłacił. Tymczasem Trakt Królewsko-Cesarski został już tu i ówdzie oznakowany polsko-angielsko-niemieckimi tablicami informacyjnymi. Widać nie zniszczyły one, nie zakłóciły walorów zabytkowych takich obiektów jak choćby kościół pw. św. Jana Jerozolimskiego za Murami czy Sanktuarium - Kościół św. Antoniego. Może warto by w ramach promocji muzeów i ich eksponatów (nierzadko unikalnych w skali nie tylko polskiej) podobne tablice wielojęzyczne umieścić na budynkach muzealnych w obrębie Starówki? Dla dobra również promocji naszego miasta, które tymi muzeami powinno się szczycić! |
|
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|











