Image
ARTYKUŁY
Z KATEGORII
 
 
 
Moto show w Poznaniu

Największa impreza motoryzacyjna we wschodniej Europie.
 
 
 
ZDJĘCIA POZNANIA I WIELKOPOLSKI

Chcemy Pokazać Poznań i Wielkopolskę z ciekawszej strony. Wszystko co się dzieje w kulturze, sztuce, gospodarce jest ważne ażeby zobaczyć, jak Wielkopolska szybko się zmienia. Wiele imprez ważnych dla Poznania jest pomijanych i nikt ich nie pokazuje w telewizji ogólnopolskiej. Zapraszamy do oglądania ciekawych zdjęć.
 
Kilka uwag o promowaniu (się) staromiejskich muzeów

Na poznańską Starówkę ciągną tłumy turystów. Dobrze jeśli są pod opieką przewodników, gorzej jeśli zwiedzają Poznań indywidualnie. Bo turysta bez fachowej opieki, owszem, zobaczy Ratusz (trudno go nie zauważyć) i... zakończy zwiedzanie Starówki. Skąd ma wiedzieć, że jest ona swoistą enklawą muzeów? Skąd ma wiedzieć, że właśnie w Ratuszu mieszczą się bogate zbiory dotyczące historii Poznania. Skąd ma wiedzieć, że w niewielkiej od siebie odległości, czasem wręcz po sąsiedzku znajdują się Muzeum Archeologiczne, oddziały Muzeum Narodowego: Instrumentów Muzycznych, Wojskowe, Historii miasta Poznania a także Muzeum Literackie Henryka Sienkiewicza - Oddział Biblioteki Raczyńskich, Wielkopolskie Muzeum Walk Niepodległościowych i Muzeum Powstania Wielkopolskiego 1918-1919, Galeria Miejska Arsenał. I jeszcze Muzeum Sztuk Użytkowych na królewskim Wzgórzu Przemysła. Owszem, tu i ówdzie znajdują się drogowskazy, informujące w jakiej odległości, w jakim kierunku znajdują się muzea, ale turysta natknie się na nie... przypadkowo. Co więcej, mijając takie czy inne staromiejskie muzeum turysta nawet nie wie, że ono tutaj jest!

 
Łódź chce być Stolicą Europejskiej Kultury w 2016

Na czele komitetu stoją najważniejsi ludzie miasta. Dla nich głównym przeciwnikiem jest Warszawa. Szczecin obawia się Gdańska i Wrocławia. Nikt ze starających się o to aby być Stolicą Europejskiej Kultury w 2016 roku nie obawia się Poznania. Chyba maja rację?

 
Czy Poznań może być stolicą europejskiej kultury 2016 (II)

Sondaże, rankingi, dziesiątki dyskusji w zacnych gremiach... O szansach Poznania w konkursie na Europejską Stolicę Kultury w 2016 roku, media (również ,,Nasza Wielkopolska") napisały i powiedziały, wydawałoby się, już prawie wszystko. I raczej w minorowym tonie, bo przecież w staraniach o palmę pierwszeństwa i prestiżowy tytuł w s z y s c y Poznań wyprzedzili. Przyznaję, że ten stan rzeczy niepokoi także ,,Naszą Wielkopolskę". Ów niepokój podsycają owe sondaże i dyskusje, z których jasno wynika, że żadne z kandydujących do zacnego miana miast nie widzi w Poznaniu rywala. Bo w Poznaniu - cisza. Cisza panuje też w Biurze Programu Poznań Europejska Stolica Kultury 2016.

 
Moś, Sienkiewicz i Muzeum
Autor: Ewa Kłodzińska   
17.11.2010.
-Moś to jest Ktoś - mówili o nim. -Moś to jest Ktoś - zwykł także mawiać o sobie, wprawiając w zakłopotanie słuchacza, który nie znał jego niezwykłego życiorysu a i zasług wszelakich.

Wybitny Wielkopolanin Ignacy Moś

Muzeum Literackie Henryka Sienkiewicza w Poznaniu

Ignacy Moś... Pamięć o nim jest żywa o czym świadczy list od naszego czytelnika Edwarda Matysa z Kielc! To on skłonił nas do przypomnienia barwnej sylwetki Igo Mosia i stworzonego przezeń Muzeum Literackiego Henryka Sienkiewicza.

Ignacy Moś - ambasador Sienkiewicza. Rozdawał autografy niczym gwiazdor filmowy. I trochę nim był, bo niczym świetny aktor grał na ludzkich uczuciach. I wygrywał... kolejne eksponaty i to nieomal z całego świata dla do swoich zbiorów! Dla dzieci miał cukierki, a z jakim wzruszeniem opowiadał o losach nieszczęsnego Janka Muzykanta! Może dlatego, że wcześniej z twórczości Sienkiewicza znał tylko tę nowelę! Witał niemal wszystkich którzy weszli w progi Muzeum i każdy czuł się momentalnie jak oczekiwany gość.

Ignacy Moś (1917 - 2001) miejskiego gimnazjum w Ostrzeszowie nie skończył, ze względu na wstręt do matematyki. Niby matematyki nie lubił a jednak został kupcem. Mówiło się, że handel miał we krwi, co się niezwykle przydało w następnych dziesięcioleciach. Największa fascynacja Igo Mosia, dla której nie założył rodziny, której poświecił całe swoje dorosłe życie, fascynacja Henrykiem Sienkiewiczem i tym co po nim zostało rozpoczęła się w czasie II wojny światowej. Otóż wojenne losy rzuciły Mosia i jego rodzinę do Kielc. W pobliskim Oblęgorku, pałacyku, który w 1900 r. otrzymał Henryk Sienkiewicz od narodu polskiego, administratorem był Bolesław Cybulski - przyjaciel Mosia. I właśnie dzięki niemu w Oblęgorku Igo Moś poznał: m.in. Henryka Józefa i Jadwigę Sienkiewiczów czyli syna i córkę pisarza oraz... twórczość polskiego noblisty! Przeżycie to było ogromne!

-Kochałem ich wszystkich i oni kochali mnie - wspominał po latach Ignacy Moś. -Oblęgorek był dla mnie drugim domem i schronieniem przed okropnościami wojny.

W czerwcu 1944 r. gestapo aresztowało syna Sienkiewicza pod zarzutem wspierania ruchu partyzanckiego. Groziło mu wywiezienie do obozu oświęcimskiego. Oblęgorscy chłopi złożyli się na ,,wykup”, Moś uzupełnił brakującą część i w ten sposób Henryk Józef Sienkiewicz odzyskał wolność. Jej równowartością były ponoć futra z popielic i karakułów oraz dolary w złocie.. Rodzina Sienkiewiczów z wdzięczności chciała Mosiowi podarować rodzinne srebra, ale ich nie przyjął. Przyjął natomiast - podczas bożonarodzeniowego spotkania - unikatowe wydanie z 1902 r. ,,Quo vadis?”, pierwszy egzemplarz z 15. numerowanych. To bibliofilskie dzieło drukowane na papierze japońskim, wraz z dedykacją-podziękowaniem Henryka Józefa Sienkiewicza i wklejonym zdjęciem pisarza, stało się zalążkiem wielkiej kolekcji, gromadzonej przez Igo Mosia przez całe jego późniejsze życie! Powojenne losy Ignacego Mosia są równie niezwykłe. Wrócił do Ostrowa Wlkp., w 1951 roku zamieszkał w Poznaniu. Przy ul Fredry otworzył punkt toto-lotka (a w prywatnym mieszkaniu ze zbiorów I. Mosia korzystali studenci i pracownicy naukowi UAM), później hurtownię obuwia i towarów pochodzenia zagranicznego, handlował tak wówczas modnymi prochowcami-ortalionami. Miał opinię ,,nieszkodliwego maniaka, klasowo obcego, wroga PRL, nie gardzącego walutą”. A ta wraz z polskimi złotówkami płynęła szerokim strumieniem. Co Ignacy Moś zarobił wydawał najpierw na wszystko co było związane z ,,Quo vadis?”, później - na inne sienkiewicziana, kierując się swoją niezwykłą intuicją, wykorzystując wszelkie polskie i zagraniczne kontakty. I tak już do końca życia.

Muzeum niepospolite

-Igo, otwieraj muzeum. Skoro Lenin może mieć trzy w Polsce to Sienkiewicz wart jest dziesięciu - to słowa Zuzanny Sienkiewiczowej, synowej wielkiego pisarza. - I otworzyłem (10 czerwca 1978 roku - dop. E.K.) - wspominał Ignacy Moś w dwudziestolecie Muzeum Literackiego Henryka Sienkiewicza. A gdy Muzeum powstawało wraz z ówczesnym prezydentem Andrzejem Wituskim przez trzy i pół miesiąca doglądali codziennie trwających w kamieniczce robót. Moś - Wielkopolanin przekazał swoje zbiory Poznaniowi (choć chętnych było kilka miast, m.in. Zakopane, Kraków i Warszawa), zastrzegając w akcie notarialnym (5 październik 1977 r.), że ,,zbiory pozostaną po wsze czasy w mieście Poznaniu, tworząc niepodzielną całość pod patronatem Biblioteki Raczyńskich w Poznaniu”. Była to pierwsza fundacja (później - kolejne), która zgodnie z wolą ofiarodawcy miała służyć celom społecznym.

Stała się też podstawą do założenia Muzeum Literackiego Henryka Sienkiewicza. Wśród postawionych przez I. Mosia warunków znalazły się m.in. takie: miała to być kamienica przy Starym Rynku z jednocześnie trzypokojowym mieszkaniem dla... Fundatora. Moś wybrał tę pod numerem 84. Czy przypadek sprawił, czy też inne okoliczności, ale kamienica ta miała w przeszłości niezwykłych właścicieli: począwszy od Jana Quadro z Lugano, budowniczego Ratusza Poznańskiego, poprzez wspaniałego prezydenta Cyryla Ratajskiego (jego syn w latach 60-tych minionego stulecia przekazał dom władzom miasta), na Mosiu i Sienkiewiczowskim Muzeum skończywszy! Przyznaję - nie jestem w stanie, zwłaszcza w krótkiej formie, opisać zbiorów tego niezwykłego Muzeum (zainteresowani znajdą informacje w różnych muzealnych wydawnictwach), zważywszy, że te eksponaty Ignacy Moś gromadził przez dziesięciolecia. Nie umiem opisać wspaniałości tego miejsca. Jest ono wehikułem czasu przenoszącym w minione dzieje. Tutaj - wierzę w to głęboko - krążą duchy Henryka Sienkiewicza i... Ignacego Mosia. Tutaj swoje serce, po kawałeczku, zostawiają zwiedzający (ok. 10 tysięcy w ciągu roku, w sumie ponad pół miliona osób), a nade wszystko kierownik placówki Anna Surzyńska-Błaszak, i - ratująca mnie swoją wiedzą - Barbara Sokołowska-Hurnowicz oraz, zapewne, inni pracownicy placówki. Tutaj byłam ,,Kimś”, zawierając znajomość z Igo Mosiem, ale i z Barbarą Wachowicz - literatką w fioletach. Wkrótce - na rok - Muzeum zamknie swoje podwoje. A to za sprawą wielkiego remontu, który w efekcie ma umożliwić zwiedzanie placówki niepełnosprawnym, ma multimedialnie uwspółcześnić Muzeum - choć jego niepowtarzalny nastrój pozostanie.

Sienkiewicz dla elit?

Niezmiennie jednak pozostanie z nami twórczość Henryka Sienkiewicza, drugim po Marii Skłodowskiej Curie nobliście (1905 r.) polskim. I trzeba powiedzieć, że świat Sienkiewicza zna z lektury i ekranu.

Wspomnijmy jako ciekawostkę, że bracia Lumičre w 1899 roku nakręcili filmik ,,Neron trujący niewolników”, twierdząc, że to na podstawie Sienkiewiczowskiego ,,Quo vadis?” - tyle tylko, że takiej sceny w tej powieści nie ma! Prawie po wszystkie najważniejsze powieści Sienkiewicza sięgnęli (z różnym skutkiem) polscy reżyserzy: począwszy od niezapomnianych ,,Krzyżaków”, na dyskusyjnym ,,Ogniem i mieczem” skończywszy. Cały świat czyta Sienkiewicza! ,,Quo vadis?” przetłumaczono na 50 języków (ostatnio na litewski), jest to też lektura obowiązkowa młodych Włochów, w 43 językach wydano ,,Janka Muzykanta”, w 36 - ,,Krzyżaków”. Tymczasem losy twórczości polskiego noblisty w kanonie lektur polskich uczniów są różne, również ze względu na aktualną... politykę. Jej ofiarą w latach 50. ub. stulecia padło ,,W pustyni i w puszczy” (niedozwolona przyjaźń z imperialistami!), różne są losy ,,Trylogii”, choć nadal ,,przerabia się” ,,Potop”. W kanonie lektur szkolnych pozostają ,,Krzyżacy”, ,,Quo vadis?”, ,,Latarnik”, ,,Szkice węglem”, ,,Janko Muzykant”.

-Ale młodzież nie rozumie tej literatury - mówi Elżbieta Będkowska, polonistka z 30-letnim stażem. - A to dlatego, że zaledwie dwie lekcje możemy poświęcić na tłumaczenie czym są np. zabiegi stylizacyjne. Tymczasem to temat-rzeka, który trzeba by bez przerwy utrwalać. Nie ma co się potem dziwić, że trudno młodzieży przedrzeć się przez np. Sienkiewiczowską składnię . Istnieje zatem obawa, że Sienkiewicz z pisarza masowego, stanie się pisarzem dla elit. Jest też jednak nadzieja, że muzeum biograficzne jakim jest to poznańskie, przybliżając postać pisarza, choć w jakimś stopniu nie pozwoli zapomnieć kim był polski noblista.

*Redakcja ,,Naszej Wielkopolski” i autorka dziękują Muzeum Literackiemu Henryka Sienkiewicza Oddział Biblioteki Raczyńskich w Poznaniu za wszelką pomoc w realizacji powyższego artykułu, w tym za udostępnienie ikonografii związanej z tematem.

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »