Na przekór...
Autor: Ewa Kłodzińska   
02.09.2008.

Turysta nasz wróg?

Poznań bardzo chce być europejską stolicą kultury, w Poznaniu bardzo się ubolewa, że jest za mało turystów i wręcz załamano ręce nad tym, że trakt cesarsko-królewski nie stał się hitem turystycznym.

Zadeptana Malta

Poznań bardzo chce być europejską stolicą kultury, w Poznaniu bardzo się ubolewa, że jest za mało turystów i wręcz załamano ręce nad tym, że trakt cesarsko-królewski nie stał się hitem turystycznym.

A ja tak sobie myślę, że może i dobrze, iż stolica Wielkopolski nie jest mekką turystyczną. Wyobraziłam sobie mianowicie, że Poznań został opanowany przez hordy turystów. Na Starym Rynku już teraz nie widać urody kamieniczek, przysłoniętych parasolami nad tzw. ogródkami. Ogródkiem stały się już bodaj wszystkie podwórka (i to jest jedyny plus, bo trzeba było zadbać również o tyły kamieniczek a nie tylko ich frontony), przylegające do lokali gastronomicznych a tych przybyło. Galerie artystyczne schowały się wstydliwie, choć to może one powinny dominować w tym miejscu.

Turysta - człek żądny wrażeń przemieszcza się. Jakie mamy ulice i parkingi w Poznaniu - każdy widzi. Jakie tworzą się korki z autokarami w roli głównej, zwłaszcza przy dojeździe do np. katedry odczuwają boleśnie kierowcy, zmierzający do pracy, wiozący towar czyli pracujący w Poznaniu.

I oto mamy tysiące aut i autokarów zmierzających nad Jezioro Maltańskie. Turysta chce tutaj zostać na dłużej. Park Hotel zaczyna pękać w szwach. No, to trzeba wokół Malty budować kolejne ,,Parki". I powstają (nie biorę, oczywiście, pod uwagę wszelkich ograniczeń urbanistyczno-prawnych) ,,Park II", ,,Park III" itd. Zaczyna brakować miejsca, no,. to może jakiś wysoki apartamentowiec. Na początku w pewnej odległości, aby nie psuł krajobrazu (ten już został poważnie ,,uszkodzony" Galerią przy abp Baraniaka), ale z czasem budynki zaczęłyby się zbliżać do brzegów Jeziora. Przecież walutowy czy euroturysta nie będzie się męczył spacerami. Albo trzeba by mu podstawić jakieś dorożki czy melexy... A te zawiozłyby zmanierowanego turystę pod samą kruchtę kościoła pw. św. Jana Jerozolimskiego za Murami. Wyobrażam sobie turystyczne masy zalewające ten śliczny zabytek, zadeptujące maleńka kaplicę, chuchające oparami piwa na tryptyk. Makabra!

Ścieżki i nadmaltańskie alejki już teraz nie mieszczą w sposób b e z p i e c z n y pieszych, biegaczy, rowerzystów, wrotkarzy itp. A gdy ich przybędzie? Już trwają prace nad koncepcją nowego systemu komunikacji nad Jeziorem Maltańskim. Niedługo w pobliżu Malty zostanie uruchomiona słoniarnia czyli wielka atrakcja dla małych i dużych. Wszyscy będą chcieli jakoś tam dotrzeć. A jeśli samochodem to trzeba go zostawić na parkingu. Póki co, za czas jakiś, parkingiem stanie się plac służący do gromadzenia łodzi w czasie regat. I to w pobliżu Jeziora. Zamiast świeżego powiewie wiatru będziemy mieli powiew spalin.

I w ten sposób Malta, jawiąca się teraz jak nie z tego świata, zachwycająca swoją urodą zieleni, błękitu wody itd. zostaje opleciona hotelami, motelami, ścieżkami itd. duszącymi niby stryczek tę naszą rekreacyjną perełkę. I coraz mniej turystów będzie chciało takie miejsce oglądać. Bo Malta jest teraz piękna (o każdej porze roku) swoją przestrzenią, to jedno z nielicznych miejsc gdzie wzrok nie napotyka na bariery urbanistyczne a uwodzi zielenią latem, rdzawościami - jesienią. Na razie...

Teraz wstęp nad Jezioro Maltańskie jest bezpłatny, ale moja (może neico chora?) wyobraźnia podsuwa mi obrazek opłotowanego terenu i biletowanego wstępu. Nawiasem mówiąc takie koncepcje już były. Pomysł nie został zrealizowany przede wszystkim ze względu na koszty takiego przedsięwzięcia... A gdyby pieniądze się znalazły? Pieniądz rodzi pieniądz...

Śpiewa się ,,nie przenoście nam stolicy do Krakowa". Może trzeba zaśpiewać ,,nie róbcie z Poznania turystycznego raju".

Bo raj może stać się piekłem...

*

Tak stało się już w Kazimierzu Dolnym nad Wisłą, mieście trzech wzgórz, mieście przypominającym jakiś najpiękniejszy zakątek południowej Francji. Znane powszechnie miejsce kilkumiesięcznych plenerów artystycznych, pełne uroku miejsce pewnej teatralizacji życia. Tymczasem czego nie dokonały dwie wojny, dokonali turyści i inwestorzy. Napływ turystów (rocznie - milion osób, w niektóre weekendy przyjeżdża tutaj 20 - 40 tysięcy osób. Stałych mieszkańców jest zaledwie ponad 2 tysiące!), brak należytej opieki urbanistycznej spowodowały, że tam gdzie było owo urzekające wszystkich piękno, pojawiły się niczym grzyby po deszczu pensjonaty, domy, lokale gastronomiczne - różnej urody i brzydoty pokryły wzgórza, która właśnie stanowiły o pięknie tego miasta. Przybyło parkingów - tych wielkich i małych lokalnych przy każdym domu.

Już zanika niepowtarzalny charakter Kazimierza, który za przyczyną nieokiełznanej ilości festiwali, konkursów i innych masowych imprez, stał się wielkim lunaparkiem, miejscem zohydzonym agresywnymi reklamami. Kazimierz przestał być kameralnym miasteczkiem, który przyciągnął te rzesze turystów. Skoro zabrakło podstawowych walorów coraz więcej ludzi, omija Kazimierz.

Być może stanie się tak, że gdy zabraknie turystów pozostanie mocno okaleczone miasteczko bez charakteru...

*

Nawet najgłupsze wyobrażenia w sposób zaskakujący mogą stać się jawą. Otóż Malta już przeżyła ,,najazd" a to za sprawą rozreklamowanych Lotów Red Bulla. Ci, którzy chcieli cokolwiek zobaczyć już od rana koczowali w miejscu ,,startu". Korki na okalających Jezioro Maltańskie ulicach tworzyły się już kilka kilometrów przed celem dojazdu, połacie zieleni stały się jednym wielkim parkingiem, aleje ze zbitym w kłębek tłumem pieszych, rowerzystów itp. wydawały się wzięte z jakiegoś horroru.

Gdyby można było pić wodę z Jeziora, pewnie nie zostałaby ani kropelka!

 
Parse error: syntax error, unexpected T_LNUMBER in /components/com_sef/cache/shCacheContent.php on line 11826