| Co to jest autonomia? |
| 03.10.2008. | |
|
Projekt Ustawy budżetowej na rok 2008 Projekt Ustawy budżetowej na rok 2008
Więc jak z tego wyliczenia widzimy, najważniejszy podatek, to VAT, potm PIT i CIT. Dochód 281,603.096 tys. zł. Gdyby w Polsce była autonomia, to samorzady by dostały 60 proc. podatków 168,600.000 tys. zł Czyli rząd centralny by miał 113,000.000 tys. zł.
Uwaga! Służba Zdrowia ma swój budżet, jest to procent podatków pokrywanych przez wszystkich z podatku od osób prawnych. Chciałem Państwu wyjaśnić pewne sprawy. Samorząd dziś czerpie dochody do działania z podatków. Państwo ustala ile podatków zostaje w gminie i województwie. Powiat nie ma udziału w podatkach państwa, co powoduje, że dostaje subwencje i dotacje. To komplikuje rozwój, bo nie ma swoich pieniędzy. Waldy Dzikowski powiedział, że chcą dać 4 proc. z podatku VAT samorządom. Ale Europa już dawno od subwencji i dotacji odeszła. Wprowadziła do regionów autonomię, więc co to jest ta autonomia. W województwie (regionie) autonomicznym działa Sejm regionalny (niezależnie od nazwy, jaka mu się przypisze), z premierem na czele, który z urzędu wykonuje również funkcję reprezentacji rządu centralnego (może się nazywać wojewoda). Niezbędny tu jest pełen mechanizm parlamentarny, niezależnie od tego jaki zakres autonomii (ustawodawstwa) przypisany zostanie Sejmowi regionalnemu, a w jakim będzie on tylko wykonywał zadania publiczne,(administracyjne). Dopiero, gdy tak (czy podobnie) ukształtowana administracja samorządowa w terenie zacznie funkcjonować, myśleć ew. można o wprowadzeniu autonomii regionalnej. Autonomia to pieniądze. Regiony dostają 60 proc. wszystkich podatków tu na miejscu wypracowanych (CIT, PIT, VAT, AKCYZA). Te pieniądze dzieli region między gminy, powiaty i region. Wzrost dochodów zależy od dobrej pracy regionów. Ta sytuacja powoduje, że regiony szybko się rozwijają. Rząd ma 40 proc. dochodów z całej Polski na swoje wydatki. W Wielkopolsce sprawdza się powiedzenie: "Praxis sine teoria sicut omnis sine via", czyli zmysł praktyczny bez wiedzy, bez teorii jest jak wóz, albo samochód bez drogi". Co Lech Kaczyński wie o regionach? A co wie o decentralizacji? Nic nie wie i zabiera głos, strasząc Polaków kataklizmem, jak będzie województwo się rządziło, za własne wypracowane dochody. Czy Prezydent Lech Kaczyński wie, że nie ma materialnej różnicy między administracją rządową a samorządową – obie sprawują administrację publiczną. Gdzie zatem należy szukać różnicy między tymi dwoma formami administracji publicznej i jaka jest istotna cecha norm regulujących działalność samorządową? Różnica ta leży w formie organizacji samorządu. Formą tą jest decentralizacja. Decentralizacja oznacza w najszerszym tego słowa znaczeniu tego rodzaju system prawny, w którym obok najwyższego centralnego źródła władzy tworzącego porządek prawny, istnieje większa ilość ośrodków tworzących normy mniej lub więcej samodzielne. Dlaczego regiony chcą decentralizacji, bo maja dość rządzenia Polską przez Warszawę. Bo decentralizacja to rozliczenie z dochodów każdego regionu, co do złotówki. Dziś domagamy się rozliczenia z dochodów 16 województw, a od powstania III Rzeczpospolitej ani razu województw nie rozliczono. Bo boją się prawdy, bo ona pokaże jak poszczególne województwa pracują, a które są w bezwzględny sposób okradane. Bo samorząd to pieniądze i o te pieniądze toczy się bezwzględna walka samorządów z centralną biurokracją. Czy centrum nie może zrozumieć, że socjalizmu mamy dość. |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|









