Przeciwnicy Unijnej Konstytucji
Autor: Waldemar Łysiak   
02.09.2008.

Tak o Konstytucji Europejskiej pisze w swojej książce “Rzeczpospolita Kłamców - SALON " Waldemar Łysiak.

Unijna konstytucja nie rozprasza takich obaw - raczej obawy potęguje. Miedzy innym przez rozwlekłość, zawiłość i mętny język swych paragrafów, dzięki czemu możliwe są rózne triki z “interepretacją".

Gmach parlamentu Europejskiego

“Wzorem bezbłędnej konstytucji jest konstytucja USA. Krótka, lapidarna, klarowna - samo sedno. Natomiast pisana biurokratycznym żargonem konstytucja unijna to dwustustronicowy (!) gniot o 450 (!) artykułach, z którego normalni ludzie zrozumieją mało. Przez swą bełkotliwość ułatwia ona krętactwo “interpretacyjne" i generalnie sprawia, że - jak się wyraził znany niemiecki filozof J. Habermas - "Elity polityczne będą teraz mogły realizować co chcą nad głowami ludów". "Financial Times": "Autorzy konstytucji unijnej niczego się nię nauczyli od amerykańskich “ojców założycieli", których dzieło to jasny i zwięzły "dokument". Unijny dokument jest równie jasny co hieroglify faraonów. Dam przykład. Oto fragment pewnego bardzo istotnego paragrafu: "Zgodnie z traktatem Amsterdamskim, postanowiono o przeniesieniu JHA z trzeciego filaru do pierwszego, z automatyczna klauzulą przejściową".

Tłumaczenie tego hieroglifu (alias wyrażenie jego treści po ludzku) brzmi tak: sprawy wewnątrzkrajowe, również związane z sądownictwem, mogą być rozpatrywane na poziomie europejskim, a więc ponadkrajowym (czyli ograniczającym, uszczuplającym bądź wręcz lekceważącym suwerenność kraiu w wielu dziedzinach)". Kto zmajstrował tę “eurokonstytucję" dzielącą członków Unii po orwellowsku (na “równych" i “równiejszych"), a będącą wzorem praw zaspokajających głównie ambicje Francji i Niemiec".

Nie spotkałem człowieka, który by te konstytucję przeczytał, dotyczy to też posłów i senatorów. Prezydent Kaczyński Konstytucję przeczytał i widzi, że Polska już nic nie znaczy w Europie. I nie ma się co dziwić, że PiS powraca, by zgoda na pewne koncepcje Unii musiała mieć zgodę parlamentu polskiego.

“Z kolei Tusk twierdzi, że ustalono, by każda zmiana w traktacie lizbońskim oraz towarzyszącym mu aktom odbywała sie tak, jak trakatat był przyjmowany, tylko w referendum. Premier chce, by Traktat Lizboński przeanalizowało Prezydium Sejmu, gdzie zasiadają wszystkie pratie parlamentarne.

Prezydent Lech Kaczyński uzależnił złożenie swojego podpisu pod traktatem lizbońskim od przyjęcia ustawy kompetencyjnej".

Czas pokaże i zobaczymy jak to wszystko się skończy.

 
Parse error: syntax error, unexpected T_LNUMBER in /components/com_sef/cache/shCacheContent.php on line 11484