Zrozumieć zbuntowaną prowincję
Autor: Donald Tusk 1994 rok   
27.08.2008.

Zlikwidować centralistyczny ustrój

Etatyzm pozostaje najbardziej ponurym dziedzictwem ustrojowym komunizmu w Polsce. W 1989 roku Polska stalą się suwerenna, ale Polacy nie odzyskali swej wolności i autonomii względem państwa. Co gorsza wybicie się na niepodległość i wprowadzenie demokratycznej procedury wyłaniania władzy uznaje się powszechnie za równoznaczne ze zmianą ustroju ze socjalistycznego na wolnościowy. W Polsce mamy do czynienia ze zjawiskiem, które opisywał w odniesieniu do rewolucyjnej Francji TocqucviIIc: przełom polityczny zmienił zasadę legitymizacji władzy, zachowując przy tym centralistyczny ustrój.

Donald Tusk

Kolumna Zygmunta

Biurokratyczne centrum

Pozostała omnipotencja biurokratycznego centrum, opresja podatkowa i gigantyczna redystrybucja, państwowe zarządzanie dużą częścią gospodarki, w tym szkolnictwem, lecznictwem, ubezpieczeniami, bankami, bezpieczeństwem publicznym i kulturą. Prywatyzacja i reforma samorządowa utknęły w martwym punkcie.

Zanik autonomii

Wszędzie tam, gdzie wkracza państwo, zanika autonomia jednostki i lokalnej wspólnoty, ginie tradycja i obyczaj, umiera spontaniczność i odmienność. Wolność wyboru ograniczona jest do głosowania, własność prywatna traktowana jest jako zło konieczne, prawo zmienia się w gąszcz nakazów i zakazów służących władzy administracji nad obywatelem. Prowincje tracą swe odrębności, pieniądze i decyzje koncentrują się w stolicy.
Co gorsza, wiele wskazuje na to, że ten stan rzeczy jest dość powszechnie akceptowany, a demokratycznie wybrane rządy większości nie wydają się zainteresowane w uszczuplaniu swojej władzy.

Struktura federalna

Często zapominamy, że najlepiej rozwinięte państwa, w których wolność obywatela jest dobrze zabezpieczona, mają strukturę federalną. Ze wszystkich środków kontroli nad demokracją - pisał Lord Aclon - federalizm był najbardziej skutecznym; system federalny ogranicza bowiem i powstrzymuje suwerenną władzę, dzieląc ją i przyznając rządowi tylko niektóre sprecyzowane uprawnienia. Nadmiar uprawnień przynależnych rządowi centralnemu powoduje nie tylko ograniczenie naszej wolności, ale także niewydolność biurokracji, mnogość błędnych, decyzji i wysokie koszty ich realizacji. Im więcej decyzji podejmuje za nas stolica, tym wyższe narzuca podatki. Co zrozumiałe, centralna biurokracja zawsze będzie zainteresowana koncentracja praw i pieniędzy w swoim ręku.

Chcemy żyć za własne, tu na miejscu wypracowane pieniądze

Wielu z tych polityków jeszcze dziś mówi o małych ojczyznach i samorządności, ale kiedy mowa jest o prawach i pieniądzach, zaczyna straszyć opinię publiczną rozbiciem dzielnicowym. Obłuda tej polityki polega na tym, że rząd centralny i podległa mu biurokracja głośno i nieustannie przypomina prowincji o tym, że rozdaje pieniądze, które przecież wcześniej w postaci niemiłosiernie rozdętych podatków zawłaszcza. W propagandowym zgiełku ginie głos tych nielicznych, którzy państwową “pomoc i opiekę" nazywają po imieniu: zabór naszych praw i pieniędzy.

Nie ma wolności bez własności

Wolność bez własności, bez naturalnych wspólnot, bez reguł wyznaczanych tradycją i doświadczeniem bywa częściej ciężarem niż dobrodziejstwem. Wolność bez praw i pieniędzy staje się przekleństwem. Jest czas, by prowincja upomniała się o swe prawa i pieniądze.

Bunt prowincji

Bunt prowincji nie jest irredentą. Jakże często w Polsce aspiracje do autonomii terytorialnej przedstawia się jako chęć uniezależnienia któregoś z regionów od reszty kraju, gdy tymczasem chodzi o uniezależnienie się kraju od stołecznego centrum. I to Warszawa argumentuje fałszywie, że większa “samodzielność" Pomorza czy Wielkopolski odbija się niekorzystnie na pozycji Suwalszczyzny czy Kieleckiego, tak jakby pieniądze stamtąd wędrowały do Poznania czy Gdańska. To stolica bałamutnie tłumaczy, że podatki z lepiej rozwiniętych regionów wspomagają bardziej zacofane, gdy w rzeczywistości pieniądze ze wsz-ystkich regionów płyną do centrum - na jego utrzymanie i opłacenie jego nietrafnych z reguły decyzji.

Jakiej Polski chcemy

W dzisiejszej Polsce państwo oddaje obywatelowi, wspólnocie gminnej czy regionalnej tylko tyle uprawnień i pieniędzy, ile uzna za konieczne. Tę sytuację trzeba odwrócić. Pieniądze i decyzje powinny pozostawać jak najbliżej nas. O sprawach gminy decydować powinien jej samorząd, województwa. Centrum rozwiązywać powinno wyłącznie problemy, z którymi w żaden sposób nie jest w stanie się uporać jednostka, gmina, powiat, województwo. Życie uczy, że jest ich bardzo niewiele.

W interesie polskiej prowincji leży więc radykalne ograniczenie centralnej redystrybucji, obniżenie podatków i zmiana ich charakteru z państwowego na lokalny oraz ustanowienie dużych samodzielnych województw samorządowych z szerokimi kompetencjami (ze stanowieniem prawa lokalnego włącznie). Tylko silny i zdeterminowany ruch polityczny jest w stanie sprostać temu wyzwaniu, ruch będący autentycznym buntem prowincji. Historia pokazuje, że moloch Państwa jest zdolny do wszystkiego, z wyjątkiem dobrowolnego wyzbycia się władzy.

Stolica Polski jest i będzie w Warszawie

W 1596 r. po pożarze Wawelu Zygmunt III przebudował zamek w Warszawie, przygotowując nową siedzibę dla swego dworu. Wawel wprawdzie wspaniale odbudowano, ale w 1611 r. de facto stolicą Rzeczypospolitej została Warszawa, gdyż tam na stałe przeniósł się monarcha. Ku jego czci w 1644 roku jego syn i następca Władysław IV wzniósł słynny monument - kolumnę Zygmunta.

 
Parse error: syntax error, unexpected T_LNUMBER in /components/com_sef/cache/shCacheContent.php on line 11826