Image
Życiorys niepospolity Agnieszki Duczmal
Autor: Ewa Kłodzińska   
17.08.2010.

Kobieta Świata (1982 rok - nagroda przyznana pod patronatem UNESCO i prezydenta Włoch za wybitne w skali światowej osiągnięcia na polu kultury) i Wybitna Wielkopolanka - tytuł przyznany w maju 2010 roku przez Stowarzyszenie Ruch Regionalny Wielkopolan. Krotoszynianka od lat związana z Poznaniem i... całym światem. Pani Dyrygent, Pani Dyrektor... Czyli po prostu - Agnieszka Duczmal!

Agnieszka Duczmal

Orkiestra "Amadeus" Agnieszki Duczmal w Krotoszynie

Orkiestra kameralna "Amadeus"

Dzieciństwo krotoszyńsko-poznańskie

-Moje dzieciństwo wiąże się przede wszystkim z ulicą Staszica 1 - wspomina Agnieszka Duczmal - I to była bajka. W wielkiej kamienicy zajmowaliśmy olbrzymie mieszkanie na I piętrze. Duże pokoje, chyba 15-metrowy korytarz, po którym w deszczowe dni jeździliśmy na rowerach, wielka kuchnia. Na szczycie podjazdu rosła olbrzymia lipa, która była jedną z głównych bohaterek moich dziecięcych fantazji. Między czarnymi porzeczkami rosły fiołki. Od strony ulicy przed domem stały wysokie sosny. Ulica kończyła się parkiem drzew morwowych, rosnących na łące. Po burzy zawsze stała tam czysta przezroczysta woda, sięgająca nam do kolan - uwielbialiśmy w niej biegać. Za polami była droga wysadzana kasztanami, wiodła ona do lasu, a w nim rosły konwalie. Z mamą (nauczycielka-polonistka w Technikum Mięsnym) robiliśmy z nich dla maturzystów bukieciki. Między lasem a polami były piaski, porośnięte sosnami-samosiejkami i tam z moim starszym bratem i jego kolegą bawiliśmy się w Indian. Czuliśmy się jak na wczasowisku!.

Te lata krotoszyńskie to też pierwsze spotkania małej Agnieszki z muzyką, co nie dziwi zważywszy, że jej ojciec - Henryk Duczmal był dyrygentem. Nie miało to jednak bezpośredniego wpływu na wybór studiów i specjalizacji za kilkanaście lat.

-Rodzice wychodzili z założenia, że nie wybiera się dzieciom zawodu i nie wybiera się im małżonka - mówi dyrektor Agnieszka Duczmal.

Jako 5,5-latka rozpoczęła naukę gry na fortepianie. Chodziła na koncerty Wielkopolskiej Orkiestry Objazdowej z Poznania, po jednym z występów wręczyła kwiaty dyrygentowi. Co było nic nieznaczącym epizodem. Dopiero gdy wysłuchała koncertu w Filharmonii Poznańskiej (poemat ,,Figle Sowizdrzała” Ryszarda Straussa) odkryła możliwości orkiestry jako jednego wielkiego instrumentu, który obrazuje wszystko co składa się na życie, może malować obrazy, może oddawać emocje.

-Po tym koncercie powiedziałam, że chcę być dyrygentem, bo chcę grać na takim instrumencie. To było w drugiej klasie szkoły podstawowej. Mieszkaliśmy już wtedy w Poznaniu.

Agnieszka Duczmal pozostała wierna temu postanowieniu.

Nauka, Tatry, praca

-Jako nastolatka, niewiele miałam czasu na życie towarzyskie - wspomina Agnieszka Duczmal. - Równocześnie chodziłam do dwóch szkół: przed południem do V Liceum Ogólnokształcącego im. Klaudyny Potockiej, po południu do Średniej Szkoły Muzycznej. Pozostawały tylko wakacje. Od dziecka jeździliśmy zawsze w góry, przede wszystkim w Tatry. Jako nastolatka zostałam członkiem wysokogórskiego klubu, wciągnęła mnie wspinaczka, o której marzyłam od dawna i w każdą wolną chwilę odpowiadałam na zew gór. Jako człowiek bardzo emocjonalnie odbierający muzykę, słuchałam jej - nie tylko klasycznej, ale także Czesława Niemena. W każdy piątek, regularnie chodziłam na koncerty do Filharmonii Poznańskiej. Sporo czasu spędzałam też w Operze Poznańskiej gdzie mój tato był wicedyrektorem.

W 1966 roku Agnieszka Duczmal rozpoczęła studia w Państwowej Wyższej Szkole Muzycznej w Poznaniu, studiowała dyrygenturę u prof. Witolda Krzemieńskiego, absolwenta słynnego Konserwatorium Polskiego Towarzystwa Muzycznego we Lwowie, znakomitego skrzypka, altowiolisty i dyrygenta. Studia zakończyła z wyróżnieniem.

Wcześniej, jako 22-latka, Agnieszka Duczmal założyła orkiestrę kameralną Pro Musica. I stanęła przed nią z batutą w ręce jako jej dyrektor i kierownik muzyczny.

-Po co założyłam orkiestrę? Bo dla dyrygenta jest ona instrumentem podstawowym! Jak to zrobiłam? Po prostu zebrałam grupę muzyków - koleżanek i kolegów.

Nim ukończyła studia, będąc studentką piątego roku została dyrygentem-asystentem w Filharmonii Poznańskiej.

-Uczestniczyłam w próbach, na życzenie dyrygenta prowadziłam próby sekcyjne lub całej orkiestry. Przydzielono mi również poprowadzenie kilku koncertów.

Dorosłość z batutą.

Po ukończeniu asystentury w Filharmonii Agnieszka Duczmal pracowała jako dyrygent w Operze Poznańskiej. Tutaj przygotowała m.in. polską prapremierę opery Benjamina Brittena ,,Sen nocy letniej”, premierę ,,Rigoletto” Giuseppe Verdiego i baletu ,,Romeo i Julia” Sergiusza Prokofiewa.

W 1975 roku Agnieszka Duczmal uzyskała wyróżnienie na IV Międzynarodowym Konkursie Dyrygentów Herberta von Karajana w Berlinie Zachodnim, rok później wraz z Orkiestrą, w tym samym mieście - Srebrny Medal Herberta von Karajana na Międzynarodowych Spotkaniach Młodych Orkiestr. Teraz Agnieszka Duczmal mówi, że do dziś ta nagroda pozostała dla niej najważniejszą, ale tytuły otrzymane w Polsce mają szczególną wartość.

-Po tych nagrodach von Karajana dyrektor Radia i Telewizji w Poznaniu zaproponował mi w 1977 roku przekształcenie zespołu Pro Musica w orkiestrę zawodową. A od 1988 roku występujemy pod nazwą Orkiestra Kameralna Polskiego Radia Amadeus.

Orkiestra Amadeus pod batutą Agnieszki Duczmal koncertowała na niemal całym świecie, w najsłynniejszych salach koncertowych (A. Duczmal była pierwszą kobietą dyrygentem występującym na scenie mediolańskiej La Scali), często ze znakomitej sławy solistami.

-Każda z tych osób zapisała się w sposób szczególny w pamięci poprzez swoją osobowość - mówi Agnieszka Duczmal. - Chyba jednak najbardziej ukochanym przez nas i najbardziej szczerze zaprzyjaźnionym jest amerykański kontrabasista Gary Karr. Pokazał jak przełamać ten dystans między nami a słuchaczami, pokazał jak wyjść z tego skrępowania, które wynieśliśmy ze szkół. Chodziło o to, aby nie bać się, że słuchacz-widz dostrzeże, że nas też cieszy radosny fragment utworu, nie bać się ruchu na estradzie, pozwolić wyjść naszym emocjom na zewnątrz. Fantastycznie też się nam grało z wiolonczelistą Mischą Maisky’m. Innego rodzaju przeżycia były z panflecistami - Gheorghe Zamfirem, grającym na Fletni Pana. A jeszcze innego rodzaju doznań przysporzyły nam występy ze światowej sławy gitarzystą jazzowym Al Di Meolą. Dla niego również było to nieprzeciętne przeżycie, o którym wspomina w każdym swoim wywiadzie.

Agnieszka Duczmal mówi, że nie wybiera sobie jakiegoś szczególnego okresu w muzyce a interesują ją konkretne utwory.

-Takie, które do mnie przemawiają emocjonalnie, które mogę przetworzyć przez mój intelekt, moją wyobraźnię i coś tym utworem przekazać słuchaczom. To może być utwór współczesny, albo na przykład barokowy. Ważne jest jego ,,wnętrze”.

Orkiestra Polskiego Radia Amadeus pod batutą Agnieszki Duczmal ma swoim repertuarze m.in. serenady i divertimenta Wolfganga Amadeusa Mozarta, dwanaście symfonii młodzieńczych Feliksa Mendelssohna-Bartholdy’ego. Agnieszka Duczmal wraz ze swoją Orkiestrą nagrała około 50 płyt, współpracując z wieloma wytwórniami w Polsce i za granicą, nagrała blisko 10 tysięcy minut muzyki dla Polskiego Radia, 5 godzin muzyki dla Tčlčvision Française 1, godzinny program z muzyką polską dla Telewizji Japońskiej, ponad 100 programów dla Telewizji Polskiej. Dokonała pierwszego światowego nagrania ,,Wariacji Goldbergowskich” Johanna Sebastiana Bacha. Dla swojej Orkiestry dokonała wielu transkrypcji arcydzieł muzycznych, m.in. ,,Obrazki z wystawy” Modesta Musorgskiego oraz utworów kameralnych Johannesa Brahmsa, Claude’a Debussy’ego, Franza Schuberta.

-W mojej Orkiestrze grają wspaniali muzycy, fantastyczni ludzie o nieprzeciętnych możliwościach - mówi dyrektor A. Duczmal - i dlatego mogę sobie pozwolić na tak trudne aranżacje utworów w oryginale napisanych na solistyczne składy instrumentalne.

Tymczasem Orkiestra, która rozsławia Poznań i Polskę na całym świecie nie ma swojej sali koncertowej!

-Mamy tutaj przy alejach Marcinkowskiego salę prób, która się powoli rozsypuje, przecieka w czasie ulew. Powstała na przełomie lat 60-70-tych. Wymaga remontu. Od prawie 10 lat walczę o poprawę warunków bytowania naszego Zespołu. Wierzę, że od nowego roku coś zmieni się na lepsze – tak „wróble ćwierkają.”

Pół żartem, pół serio

Jest Pani niezwykle pracowitą kobietą. Mam wrażenie, że doba Agnieszki Duczmal ma więcej niż 24 godziny! Podróże, próby i koncerty, nagrania, a zdołała Pani założyć rodzinę i urodzić troje dzieci. Czy będąc w ciąży nadal Pani dyrygowała?

-Oczywiście! Mój rekord to było prowadzenie przedstawienia w Operze na trzy tygodnie przed urodzeniem mojej najmłodszej córki Anny, która jest... dyrygentem, a będąc w ciąży z Karoliną (dziś jest wiolonczelistką) startowałam w Konkursie Herberta von Karajana.

Jest Pani żoną Józefa Jaroszewskiego - kontrabasisty, muzyka Orkiestry Amadeus. On grał a pani dyrygowała... To była miłość od pierwszego spojrzenia?

-Prawie od pierwszego. Od 1972 roku jesteśmy małżeństwem i to bardzo dobrym. Od jakiegoś czasu nawet wymieniamy się przy gotowaniu.

Jak nazywała się pierwsza kobieta-dyrygent?

-Przyjmuje się, że była to Luise Reichardt, żyjąca na przełomie XVIII i XIX wieku. Pod jej batutą wykonano dzieła Haendla w Lubece.

Dlaczego nie mówi się ,,dyrygentka”?

-Mówi się - sama Pani użyła tego określenia w naszej rozmowie. Ale może ,,dyrygent” brzmi poważniej, bardziej tradycyjnie.

Występuje Pani zawsze w ,,męskim” stroju. Wyobraża sobie Pani dyrygentkę w mini?

-Absolutnie nie! Strój dyrygenta nie może odciągać uwagi słuchaczy-widzów od muzyki. A spodnie, bluza czy marynarka nie krępują ruchów. Podczas dyrygowania nie mogę myśleć co dzieje się z moim strojem. Mój strój jednak nie jest typowo męski – nie występuję przecież we fraku!

Jakim jest Pani dyrygentem?

-Jestem konsekwentna w działaniu, tam gdzie trzeba jestem zdecydowana. Gdy pracujemy to pracujemy intensywnie i możliwie najdokładniej. To wymaga bardzo dużej koncentracji, jest więc i psychicznie, i fizycznie męczące. Ale ponieważ, na szczęście, mam poczucie humoru, żartobliwe przerywniki są przeze mnie mile widziane. Traktuję muzyków bardzo poważnie i z szacunkiem, a co najważniejsze – bardzo ich lubię. Jeśli mamy zrobić coś dobrego to musimy tworzyć jedność, iść jedną wspólną drogą. Jesteśmy jednym organizmem, więc musimy mieć jedno serce i wspólne poczucie czasu.

-Z czego jest wykonana Pani batuta? (W użyciu przez dyrygentów od połowy XIX wieku, służy m.in. do zaznaczania taktu i wskazywania wejść instrumentom).

-Z włókna szklanego, takiego samego jak... czubek wędki. Batuta może być też drewniana, ale ta moja jest trwalsza. Musi też „pasować do ręki”, mieć właściwy ciężar i indywidualnie odpowiednią długość. Dla mnie idealną batutę przygotowuje zawsze mój mąż.

-Wielogodzinne próby, koncerty wymagają tężyzny nie tylko psychicznej, ale i fizycznej. Chodzi Pani na siłownię?

-Najlepszym treningiem są właśnie próby. Innego nie potrzebuję. A potem jest koncert - wchodzę na estradę, adrenalina buzuje i już nie czuję żadnego zmęczenia.

Gratuluję otrzymania tytułu Wybitnej Wielkopolanki. Dziękuję za rozmowę.

Fot. Archiwum Agnieszki Duczmal