Image
O KOMISARIACIE NACZELNEJ RADY LUDOWEJ. OD „GABINETU CIENI” DO RZĄDU REGIONALNEGO
Autor: Marek Rezler   
24.11.2008.

Rok 1918 był decydujący dla rozwoju sytuacji na ziemiach zaboru pruskiego. Nastąpiło wtedy podsumowanie prawie stu lat pracy zarówno środowisk niepodległościowych, jak i organiczników poznańskich, którzy wypraktykowali wielkopolską drogę do niepodległości. Tę drogę, która w ostatecznym rachunku okazała się najbardziej skuteczna, najbardziej efektywna. Zjawiskiem szczególnie zadziwiającym i budzącym uznanie, jest swoista „podświadomość” tej drogi, brak jej formalizacji, szczególne porozumienie działaczy polskich, którzy bez inspiracji z zewnątrz, bez oglądania się na jakiekolwiek wzorce, osiągnęli cel, do którego nie udało się dotrzeć działaczom z Królestwa Polskiego, za cenę morza przelanej krwi i ogromu ludzkiego nieszczęścia.

ks. Stanisław Adamski

Wojciech Korfanty

Adam Poszwiński

Perspektywa rychłej klęski mocarstw centralnych sprawiła, że w większych i mniejszych ośrodkach zaboru pruskiego – zwłaszcza w części Wielkopolski włączonej w granice monarchii Hohenzollernów – zaczęły się potajemnie tworzyć komitety obywatelskie złożone z miejscowych notabli polskich, przedstawicieli inteligencji i działaczy narodowych. Byli to ludzie doskonale zorientowani w miejscowych realiach, formalnie przygotowani do zajmowania eksponowanych i odpowiedzialnych stanowisk na swoim terenie i gotowi do przyjęcia na siebie odpowiedzialności za losy rodaków. W miarę nadejścia jesieni 1918 roku i ostatecznego załamania się frontu zachodniego, w terenie powstały swoiste „gabinety cieni”, złożone z Polaków, którzy w sprzyjających okolicznościach byliby w stanie przejąć obowiązki urzędników niemieckich – i to do szczebla landrata, czyli starosty powiatowego. Z czasem wyłonił się tajny, Centralny Komitet Obywatelski, który był niczym innym, jak namiastką polskiego rządu w regionie, który miał przejąć władzę w chwili załamania administracji niemieckiej. W tym czasie w terenie działała już zakonspirowana Polska Organizacja Wojskowa Zaboru Pruskiego, do regionu coraz liczniej zaczęli napływać polscy dezerterzy z frontu. Z chwilą wybuchu rewolucji w Niemczech (9 listopada 1918 roku) i po zawarciu rozejmu w Compiègne w dwa dni później, wydarzenia w Wielkopolsce ogromnie przyspieszyły i w zasadzie każdy tydzień, a potem dzień przynosił zmiany i nową sytuację.

Zdezorientowani urzędnicy niemieccy nagle stanęli w obliczu podwójnej władzy polskiej, reprezentowanej z jednej strony przez Rady Robotniczo – Żołnierskie, a z drugiej – przez Rady Ludowe. Ich niemieckie odpowiedniki rzadko uzyskiwały przewagę, wobec dezorientacji i bezsilności swego oficjalnego, rządowego przedstawicielstwa. Z kolei w kręgach polskich odbywała się coraz bardziej jawna działalność organizacyjna o kierunku administracyjnym cywilnym, a także wojskowym. Starano się jeszcze zachować pozory konspiracji, unikano ostentacyjnego używania polskiej symboliki, lecz realia faktyczne były jednoznaczne.

W sytuacji gdy Komitety Obywatelskie i Rady Ludowe działały już otwarcie, powoli przystępowano do formowania (pozornie parytetycznych w składzie) oddziałów Straży Ludowej oraz Służby Straży i Bezpieczeństwa, można było pomyśleć o kolejnych krokach ku tworzeniu polskiej państwowości na ziemiach zaboru pruskiego. Należało pomyśleć o zwołaniu polskiego sejmu dzielnicowego, który w odróżnieniu od funkcjonującego w Wielkim Księstwie Poznańskim sejmie prowincjonalnym, miałby całkowicie polski charakter. Zaczęła się powoli ujawniać istota myśli państwowej Narodowej Demokracji, która miała swoje oparcie w Komitecie Narodowym w Paryżu, a która, mimo obskurantyzmu ogólnej idei, była najwyżej wtedy rozwinięta właśnie w kręgach endecji.

Historycy dziś są zdania, że schemat funkcjonowania tymczasowej Naczelnej Rady Ludowej został podpowiedziany przez księdza Stanisława Adamskiego, działacza spółdzielczego, który system zarządzania spółką gospodarczą przeniósł na zasady organizacji centralnej władzy polskiej zaboru. Andrzej Gulczyński wprost kojarzy: Sejm Dzielnicowy – to zebranie delegatów, Naczelna Rada Ludowa – rada nadzorcza spółki, zaś Komisariat NRL – zarząd organizacji. Udało się w ten sposób uniknąć posądzeń o próbę przewrotu, tworzenia faktów dokonanych, a jednocześnie osiągnięto zamierzony cel organizacyjny. Więcej: w przyszłości, gdy między grudniem 1918 a czerwcem następnego roku Wielkopolska de facto funkcjonowała jak oddzielne państwo, układ ten się sprawdził! Natomiast w programie działania Naczelna Rada Ludowa kierowała się zasadą lojalizmu, podporządkowania decyzjom konferencji pokojowej w Paryżu – choć nie wykluczała ewentualności podjęcia walki zbrojnej, gdyby dotychczasowe środki i metody okazały się niewystarczające.

Odrębną sprawą było uzyskanie zgody władz berlińskich na rozpoczęcie obrad sejmu, jako że było wtedy zbyt wcześnie na fakty dokonane i podejmowanie w pełni samodzielnych kroków ze strony Polaków w zaborze pruskim. Musimy podkreślić, że wszelkie poczynania w kierunku uzyskania samodzielności (o niepodległości już nie mówiąc) miały wtedy również znaczenie polityczne, dyplomatyczne. Interesujące nas tereny były częścią państwa niemieckiego i wszelkie poczynania Polaków na tym obszarze były traktowane jako próba wywierania nacisku, w realiach zakończonej właśnie wojny i kształtowania pozycji Niemiec w powojennej Europie. Komisariat Naczelnej Rady Ludowej musiał brać tę okoliczność pod uwagę, jeżeli chciał osiągnąć swe cele i nie utracić kontaktu z Komitetem Narodowym Polskim w Paryżu. Na pewno okolicznością dla nas korzystną było zamieszanie jakie powstało w kręgach rządzących Niemiec po upadku monarchii, gdy jednocześnie trzeba było myśleć o zachowaniu spoistości państwa, ratowaniu pozycji na kontynencie, walczyć z radykalizacją nastrojów społecznych i borykać się z ogromnymi trudnościami gospodarczymi w wyczerpanym wojną kraju. Nic więc dziwnego, że Polacy w zaborze pruskim, w tym właśnie okresie, ani wcześniej, ani później - mogli sobie pozwolić na bezkarne wywieranie nacisku, a nawet wymuszanie określonych decyzji. Było tak i w przypadku potrzeby uzyskania zgody na ogłoszenie wyborów do Sejmu Dzielnicowego, a następnie odbycie obrad owego gremium. Odbyła się więc narada w Berlinie, na której poznańscy wysłannicy zagrozili wstrzymaniem dostaw żywności do Rzeszy w przypadku stawiania przeszkód w tym względzie. W sytuacji gdy Wielkopolska była rolniczym zapleczem państwa, taki gospodarczy szantaż odniósł zamierzony skutek. Wizyty kolejnych przedstawicieli władz berlińskich próbowały zatrzymać proces erozji siły wykonawczej dotychczasowej, niemieckiej administracji, lecz właśnie wtedy, u schyłku 1918 roku było to już niemożliwe. Kilka miesięcy później zaś, po umocnieniu się w Berlinie a potem w Weimarze władzy centralnej, Wielkopolska była już wolna i postanowienia Traktatu Wersalskiego (28 VI 1919 r.) w zasadzie już tylko usankcjonowały zmiany spowodowane powstaniem wielkopolskim.

Uroczyste obrady Polskiego Sejmu Dzielnicowego pomiędzy 3 i 5 grudnia 1918 roku zapoczątkowały proces stopniowego przejmowania inicjatywy przez polskie środowiska narodowe i polityczne, otworzyły drogę do polskiej państwowości w zaborze pruskim. Oficjalnie już powołano Naczelną Radę Ludową, jako główny organ przedstawicielski oraz Komisariat NRL – czyli egzekutywę, w rzeczywistości sprawującą rządy na obszarze od Gdańska po Bytom.

Były to bardzo silne osobowości, decydujące i o planach, i o wykonaniu, z wielkim autorytetem i „siłą przebicia”. Spójrzmy na trzy główne postaci Komisariatu Naczelnej Rady Ludowej.

Ksiądz Stanisław Adamski (1875 – 1967), po śmierci ks. Piotra Wawrzyniaka był najważniejszym polskim działaczem spółdzielczym na ziemiach polskich zaboru pruskiego. Jako aktywista gospodarczy i wydawca prasy (był prezesem rady nadzorczej Drukarni i księgarni św. Wojciecha), miał ogromny wpływ na kształtowanie postaw polskiej społeczności w zaborze pruskim. Nie sięgnął wyżyn popularności swego poprzednika, lecz jego wpływy w zupełności wystarczały dla uzyskania pozycji czołowego przywódcy ludności polskiej w państwie niemieckim. Konsekwentnie stał na stanowisku zwycięstwa Ententy w wojnie światowej, zajmował też decydujące stanowisko w składzie tajnego Komitetu Obywatelskiego. W czasie obrad Polskiego Sejmu Dzielnicowego niemal przez aklamację wszedł w skład Komisariatu Naczelnej Rady Ludowej. Po wybuchu powstania początkowo próbował negocjować, ostatecznie jednak 3 stycznia 1919 roku zdecydowanie włączył się do kierowania walczącym regionem. W jego gestii była dyplomacja i sprawy polityczne. Po rozwiązaniu Komisariatu NRL (12 VIII 1919 r.) kontynuował działalność polityczną i stał się jednym z głównych działaczy Stronnictwa Chrześcijańskiej Demokracji. Potem dość niefortunnie sobie poczynał w realiach konfliktu pomiędzy wielkopolskimi działaczami narodowymi i socjalistami, co ostatecznie zmusiło go do wycofania się z polityki. Dalsze rozdziały jego aktywności związane były z pracą duszpasterską i pełnieniem godności biskupa śląskiego.

Wojciech Korfanty (1873 - 1939), jedna z najbarwniejszych postaci swojej epoki, szczególnie związany z procesem odzyskiwania przez Polskę niepodległości, był zaprzeczeniem spotykanej niekiedy opinii, że prawdziwy patriotyzm rodzi się tylko w określonych środowiskach – domyślnie: w kręgach ziemiańskich, arystokratycznych, które obdarzone są posłannictwem w krzewieniu świadomości narodowej. Podobnie jak Wincenty Witos, Maciej Rataj, czy Roman Dmowski, Wojciech Korfanty dochodził do swej pozycji własną pracą. Syn górnika, ukończył studia prawnicze, równocześnie już od czasów gimnazjalnych angażując się w polską działalność konspiracyjną. Podjął pracę dziennikarską, coraz wyraźniej stając w gronie czołowych polskich działaczy na Śląsku. W styczniu 1901 roku na zjeździe towarzystw polskich w Bytomiu zaprezentował się jako stanowczy i energiczny orędownik polskości mieszkańców Górnego Śląska – co i wkrótce ugruntował jako redaktor pisma “Górnoślązak”. Wówczas Niemcy popełnili błąd: Korfanty został aresztowany i osadzony w więzieniu, zyskując status męczennika sprawy narodowej. W rezultacie już w czerwcu 1903 roku aktywny prawnik i dziennikarz został wybrany posłem do parlamentu berlińskiego – i od razu silnie zaznaczył swoją tam obecność, jako świetny mówca i orędownik związania Górnego Śląska z Polską – konkretnie (wtedy) z ziemiami etnicznie polskimi. Oczywiście, Niemcy te postawę jednoznacznie odebrali jako próbę oderwania od Rzeszy nie tylko może krainy ściśle niemieckiej, ile ważnego okręgu gospodarczego – a to, w realiach nadciągającej wojny, było poważnym zagrożeniem dla interesów państwa. Inna rzecz, że spory wewnątrz polskiego ruchu narodowego na Górnym Śląsku, nie ułatwiały mu tego działania.

Po wybuchu wojny w 1914 roku Wojciech Korfanty początkowo przewidywał zwycięstwo Niemiec, ale szybko zmienił zdanie i stał się orędownikiem utworzenia wolnego państwa polskiego. W 1918 roku znów został posłem do parlamentu, silnie wspieranym przez kręgi endeckie. W słynnym przemówieniu w Reichstagu, wygłoszonym 25 października, zażądał wprost połączenia się z odradzającą Polską wszystkich etnicznie polskich ziem zaboru pruskiego. Odtąd stał się jednym z najpopularniejszych wówczas polityków polskich. Z czasem jednak zaczął zawadzać warszawskim działaczom politycznym, ale od początku grudnia 1918 roku znalazł dla siebie miejsce w Poznaniu, gdzie od razu wszedł w skład Komisariatu Naczelnej Rady Ludowej.

To z inicjatywy Korfantego Ignacy Jan Paderewski wieczorem 26 grudnia 1918 roku przybył do Poznania. Jednak później, po wybuchu powstania, początkowo działał jako polityk, świadom niedogodności terminu wybuchu walk, podczas rozmów prowadzonych w Bydgoszczy i Berlinie domagał się jedynie autonomii dla regionu. Kiedy jednak okazało się, że na takie rozmowy jest już za późno, przejął inicjatywę i objął Wydział Wojskowy Komisariatu NRL. Na tym stanowisku działał stanowczo i energicznie, niemal zawsze widywany u boku ks. Stanisława Adamskiego. Sposobem bycia i metodami działania bardzo pasował do środowiska wojskowego. Mieszkał opodal Mostu Teatralnego, w domu zajmowanym dziś przez Zakład Elektronicznej Techniki Obliczeniowej. Po powstaniu wielkopolskim zaangażował się w politykę ogólnopaństwową, był dyktatorem trzeciego powstania górnośląskiego (1921 r.), a potem miał już same kłopoty, jako jeden z przywódców śląskiej chadecji i przeciwnik Józefa Piłsudskiego.

Trzecia postacią, obok ks. Stanisława Adamskiego i Wojciecha Korfantego w składzie pierwszego Komisariatu NRL, był Adam Poszwiński (1881 – 1942?), publicysta, który wyraźnie stał w cieniu znakomitych kolegów. Absolwent gimnazjum św. Marii Magdaleny, z wykształcenia chemik i ekonomista, od 1906 roku zaangażował się w pracę dziennikarską. Był w grupie kierowniczej tajnego Centralnego Komitetu Obywatelskiego i współorganizował obrady Polskiego Sejmu Dzielnicowego. Po powołaniu sześcioosobowego Komisariatu NRL, zajmował się w nim sprawami organizacyjnymi i związanymi z propagandą. W październiku 1919 roku został zastępcą ministra byłej dzielnicy pruskiej. Później wrócił do pracy publicystycznej. Był jedynym członkiem Komisariatu Naczelnej Rady Ludowej, który w czasie II wojny światowej swój patriotyzm przypłacił życiem – lecz nie za wydarzenia w latach 1818-1919, ale w związku z zaangażowaniem w ruchu oporu.

Wprawdzie z czasem rozszerzono skład KNRL do pięciu osób, ale trzej wymienieni mieli największy wpływ na funkcjonowanie regionu.

Spośród osób czołowej rangi w ówczesnej Wielkopolsce należy zwrócić uwagę na lekarza, doktora Bolesława Krysiewicza (1862 – 1932). Jak większość ówczesnych polskich działaczy patriotycznych w Poznańskiem, absolwent gimnazjum św. Marii Magdaleny, po ukończeniu studiów medycznych osiadł w stolicy Wielkopolski i pracował jako chirurg. Od 1893 roku pracował w miejskim szpitalu dziecięcym i dziś często bywa określany mianem pioniera poznańskiej pediatrii. Aktywnie zaangażowany w ruchu narodowym, społecznik, w grudniu 1918 roku stanął na czele Naczelnej Rady Ludowej. W siedem lat później wycofał się z czynnej działalności politycznej i wrócił do medycyny.

Komisariat Naczelnej Rady Ludowej. Ani rząd, ani zarząd spółki. A jednak ów zespół aktywnych działaczy wpłynął na funkcjonowanie regionu przez ponad pół roku. Był to zespół, którego poczynania były ukoronowaniem wielkopolskiej drogi do niepodległości: pracy organicznej połączonej z gotowością do walki zbrojnej.