Image
Król Zygmunt III Waza - Wybitny Wielkopolanin
Autor: Marek Rezler   
27.08.2008.

Przeniósł stolicę z Krakowa do Warszawy

Król Zygmunt III Waza

W Rosji niedawno wszedł na ekrany film “1612", reżyserii Władimira Chotinienki, z udziałem polskich aktorów, m.in. Michała Żebrowskiego. Mamy tam przedstawiony epizod z dziejów Rosji i Polski, który trudno nazwać chwalebnym dla nas i w zasadzie tylko zatwardziali a ortodoksyjni hurrapatrioci widzą w tym powód do dumy i chwały. Kłuszyn, satysfakcja z zajęcia Kremla (a w niektórych kręgach do dziś patriotyzm jest tożsamy z antyrosyjskością i antyniemieckością), to nośne dziś hasła - ale nie wszędzie. Jednak oceniając wydarzenia z lat 1610 - 1612 chłodno i rzeczowo, musimy stwierdzić, że Rosjanie, eksponując tamte czasy jako przykład walki o wolność z obcymi interwentami, nie są dalecy od rzeczywistości. Porównania z ich Katyniem tu nie ma, ale jednak… Nie każdy epizod w polskich dziejach przysporzył nam chwały, mimo że owa konstatacja spowoduje reakcje dalekie od zachwytu.

Z pewnością w dziejach Polski czasem niekorzystnym, otwierającym drogę ku klęskom i niepowodzeniom, były rządy Zygmunta III Wazy, w latach 1587 - 1632. Zdawałoby się, że Polska miała przed sobą świetlaną przyszłość. Za rządów tego władcy Rzeczpospolita osiągnęła największy rozwój terytorialny, był sukces gospodarczy i były zwycięstwa na polach bitew, w kraju działali ludzie o znaczących nazwiskach i mocnej, nie tylko w Polsce pozycji. A jednak owych ponad czterdzieści lat rządów polsko-szwedzkiego króla zapoczątkowało upadek państwa, dało podwaliny pod przyszłą katastrofę.

Już okoliczności wstąpienia na tron tego monarchy, raczej nie były zachwycające. Po bezpotomnej śmierci Zygmunta Augusta w 1572 roku, w rywalizacji o tron Polski powstało spore zamieszanie. W myśl zasady wolnej elekcji, zaczęło się nie zawsze czyste rywalizowanie o koronę. Po nieudanym eksperymencie z Henrykiem Walezym mieliśmy dziesięciolecie zdecydowanych, stanowczych rządów Stefana Batorego (1576-1586). Marząc o kolejnym władcy - już Polaku, przypomniano sobie o królewiczu Zygmuncie, synu Katarzyny Jagiellonki (siostry Zygmunta Augusta) i króla Szwecji Jana III Wazy, urodzonym w zamku Gripsholm - w czasie gdy jego rodzice zostali tam uwięzieni przez szalonego króla Eryka XIV. Świadomość ryzyka związanego z władzą i konieczności bezwzględnego pilnowania raz zdobytego tronu, towarzyszyły mu już do końca życia. Zygmunt objął władzę w Polsce w wyniku rywalizacji z arcyksięciem Maksymilianem Habsburgiem, i pokonania pretendenta z południa przez hetmana Jana Zamoyskiego pod Byczyną, w 1588 roku.

Potem Zamoyski utracił dotychczasowe wpływy, a Zygmunt poszedł zupełnie nową drogą. Dominowała w niej dążność do objęcia tronu szwedzkiego, którego (mimo koronacji Zygmunta w 1592 roku) został pozbawiony w wyniku działań ambitnego stryja, Karola Sudermańskiego. Fanatyczny katolicyzm i upór polskiego króla wpędziły Polskę w długoletnie wyniszczające wojny ze Szwecją, które zaczęły się triumfami pod Kirchholmem (1605) i Oliwą (1627), ale potem zaowocowały katastrofalnym dla nas “potopem" z lat 1655 - 1660.

Zygmunt III Waza dopuścił do utworzenia jednego państwa brandenbursko-pruskiego, co zapoczątkowało drogę ku utracie tego lenna przez Rzeczpospolitą. Stronnik Habsburgów - tych samych, z którymi niegdyś rywalizował w walce o tron polski - i otoczony środowiskiem niemieckim, coraz bardziej odsuwał się od polskich tradycji, co i mu wypominano. Jeżeli dodamy do tego jeszcze ciągłą pamięć o tronie szwedzkim, stwierdzimy, że nie zawsze salus Reipublicae była celem jego dążeń i nadziei politycznych. W wojnie trzydziestoletniej (1618 - 1648) wspierał Habsburgów zbrojnie, a także niepotrzebnie zaognił stosunki z Portą Ottomańską; rezultat: klęska pod Cecorą w 1620 roku i pasmo wojen z Turcją, ciągnących się aż do 1683 roku. Wielokrotnie też dawał do zrozumienia, że korona Polski nie jest dla niego wartością najwyższą i najwyraźniej kupczył o nią z Habsburgami.

Szczególnie fatalnie na prestiżu Rzeczypospolitej zaważyło jednak zaangażowanie Polski w tzw. dymitriadach, czyli walkach o tron moskiewski, z lat 1604 - 1612. Mimo kilku świetnych zwycięstw, Zygmunt nie oparł się pokusie osobistego zasiadania na tronie carów połączonej z próbą rozszerzenia katolicyzmu na prawosławną Ruś. Ponieśliśmy klęskę, i to w nienajlepszym stylu, co obciąża wyraźnie osobiste konto polskiego monarchy.

W polityce wewnętrznej trwała rywalizacja między królem i coraz bardziej rozwielmożnionymi “królewiętami" magnackimi, a później i ze szlachtą w ogóle. Doszło wreszcie (w latach 1604 - 1609) do rokoszu Zebrzydowskiego - buntu szlachty, który formalnie o niczym nie zadecydował, lecz prestiż władzy królewskiej bardzo ucierpiał. Zapoczątkował walkę z równouprawnieniem religii, dał się poznać jako nieprzejednany wróg nowinek religijnych i protestantyzmu.

Sam monarcha umiał jednak działać rzeczowo i racjonalnie, był konsekwentny i pracowity, nieobce były mu potrzeby uczonych i artystów (sam był zamiłowanym złotnikiem - amatorem). W sumie jednak postawione zadania przerosły jego możliwości, a jego osobiste cechy pogrzebały szanse, jakie stawiały przed nim realia dziejowe.

Wśród zwolenników tradycji Krakowa i Warszawy obowiązuje swoista konwencja rywalizacji: oczywiście chodzi o sprawę domniemanego przeniesienia stolicy państwa. W rzeczywistości nie istnieje oficjalny dokument, który załatwiałby tę sprawę formalnie. Dwór monarchy przeprowadził się na Mazowsze z konieczności, ze względów pragmatycznych: zamek królewski na Wawelu, po wielkim pożarze, nie prezentował się reprezentacyjnie i wymagał generalnego remontu, a poza tym z Warszawy, położonej centralnie, rządziło się wygodniej.

Stolica Wielkopolski ma kilka akcentów związanych z rządami Zygmunta III. Ciekawe, że Poznań ma akurat powody do zadowolenia Co prawda, jeszcze w 1588 roku doszło w mieście do zamieszek pomiędzy zwolennikami Zygmunta i arcyksięcia Maksymiliana Habsburga, lecz do wydarzeń podobnych, zwyczajnych w każdej epoce przepychanek politycznych dochodziło wtedy i w innych miastach Rzeczypospolitej. Szczególnie ważne dla Poznania było zarządzenie monarchy z 3 lipca 1590 roku, w którym nakazano budowanie na pogorzeliskach wyłącznie domów murowanych lub konstrukcji szachulcowej - obowiązkowo krytych dachówką. W sytuacji gdy ówczesne miasta co pewien czas były niszczone przez pożary, a zabudowa głównie była drewniana, taka decyzja świadczyła o pragmatyzmie i mądrości monarchy. Ale i zapobiegliwości, jako że Poznań, miasto królewskie, swymi dochodami zasilał szkatułę władcy.

Za czasów Zygmunta III Wazy, w 1595 roku na słupie poznańskiego pręgierza ustawiono charakterystyczną figurkę kata w półzbroi, z mieczem w ręku. Lata 1597 - 1603 to czas budowy kościoła pw. Przemienienia Pańskiego przy placu Bernardyńskim. W 1598 roku uchwalono konstytucję koronną przyznającą Poznaniowi obydwa brzegi Warty, a w 1602 - odnowiono przywilej Władysława Jagiełły na bicie monety i zezwolono na bicie trojaków; sporo ich było, często dziś są spotykane i nie najwyżej cenione na rynku numizmatycznym. Rządy Zygmunta III Wazy, w zasadzie pomyślne dla miasta, charakteryzowały się też zapoczątkowaniem w Poznaniu licznych ekscesów przeciwko innowiercom. Za jego rządów też powstał pierwszy i zarazem chyba najsłynniejszy ogólny widok Poznania z 1618 roku, w opracowaniu G. Brauna i F. Hogenberga, pokazujący zasobne, zadbane miasto, dalekie od wschodnich wojen i północnych niepokojów. Przede wszystkim zaś 28 października 1611 to data wydania dokumentu, w którym Zygmunt III podjął decyzję o przekształceniu poznańskiego kolegium jezuickiego w uczelnię akademicką. Energiczne działania ze strony uczelni krakowskiej, zmierzające do utrącenia potencjalnej konkurencji, z potem zamieszanie polityczne w kraju, odsunęły realizację tej decyzji na czas nieokreślony - de facto aż do maja 1919 roku. Zasługi dla miasta król Zygmunt miał więc duże, ale osobiście monarcha był w Poznaniu dwukrotnie, w latach 1593 i 1623.