Image
ARTYKUŁY
Z KATEGORII
Wybitni Wielkopolanie i polityka

Studenci Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Lesznie

To ludzie, którzy zrobili coś doniosłego dla Wielkopolski. Takim dobrym przykładem jest Tytus Działyński, Władysław Zamoyski, którzy cały swój wspaniały majątek przekazali narodowi.

 
Leszno, tu chce się żyć

Rozmowa z prezydentem Leszna Tomaszem Malepszym


- Tyle samo kilometrów dzieli Leszno od Warszawy, Berlina czy Pragi. Położenie w samym niemalże środku Europy to wystarczy, by przekonać inwestorów zagranicznych do generowania zysków właśnie tutaj?

- Doskonałe położenie Leszna to nie jedyny atut naszego miasta. Wykwalifikowani pracownicy, atrakcyjne tereny inwestycyjne oraz dobrze rozwinięta infrastruktura okołobiznesowa sprawiają, że Leszno jest bardzo dobrym miejscem do prowadzenia działalności nie tylko przez krajowych inwestorów, ale również przez kapitał zagraniczny. Zresztą już w tej chwili w mieście prowadzą działalność firmy z udziałem kapitału szwedzkiego, holenderskiego, niemieckiego czy japońskiego. Takie fakty najlepiej przekonują o atrakcyjności inwestycyjnej miasta

 
Moje życie
Wybitni Wielkopolanie - Tomasz Malepszy - Prezydent miasta Leszno
Autor: Tomasz Malepszy   
29.11.2007.

Urodziłem się w podleszczyńskim Gronowie, w rodzinie z silnymi tradycjami rolniczymi. Dziadek Tomasz był rolnikiem, ale także posłem do Sejmiku Wielkopolskiego, współzałożycielem Banku Rolnego w Osiecznej i mleczarni w Lesznie. Na leszczyńskiej ziemi urodzili się moi pradziadowie, dziadowie i rodzice.

Prezydent Leszna Tomasz Malepszy
w raz z żoną Haliną w górach.

Tradycje wielkopolskiego pozytywizmu - pracowitość, uczciwość, odpowiedzialność - wyniosłem więc z rodzinnego domu. Po dziadku 30 hektarowe gospodarstwo prowadził ojciec, a teraz rolniczą pasję kontynuuje brat. Jestem najstarszym z pięciorga dzieci Rufina Malepszego i Agnieszki Lorek. Rodzice dbali o nasze wykształcenie, każde z nas skończyło szkołę średnią, a dwoje studia wyższe. Ojciec często powtarzał, że tego co mamy w głowie nikt nam nie zabierze. Byliśmy i jesteśmy rodziną mocno ze sobą związaną. Od zawsze czuliśmy się leszczynianami. Dziadkowie i rodzice wpoili nam przywiązanie do miasta i do naszej małej ojczyzny. O rodzicach mógłbym mówić godzinami. Bardzo ich kochałem. Tato był tytanem pracy, a mama, choć przez czterdzieści lat częściowo sparaliżowana, miała ogromną siłę charakteru. Dzięki nim nauczyliśmy się wszystkiego - szanować ludzi, być uczciwymi, ale i gotować sprzątać, prasować. Dali nam taki posag, że żaden majątek nie może się z tym równać.

Studia ukończyłem na Politechnice Poznańskiej i potem krótko pracowałem na Uniwersytecie Adama Mickiewicza. Wróciłem do Leszna w 1981 roku i odtąd już zawsze działałem dla miasta. Byłem członkiem PZPR, a kto aktywny wtedy nie był. Byłem dyrektorem w Wydziale Rozwoju Gospodarczego w Urzędzie Wojewódzkim. Na krótko objąłem stanowisko dyrektora przedsiębiorstwa Transmar, a potem Towarzystwa Ubezpieczeń i Reasekuracji Agropolisa. Radnym zostałem w 1994 roku, a cztery lata później wybrano mnie na prezydenta miasta. Tę funkcję pełnię już trzecią kadencję. Jestem szczęśliwy, że przez całe moje zawodowe życie towarzyszyłem zmianom w Lesznie. To w trakcie mojej zawodowej i społecznej aktywności budowano szkoły przy ulicy Prusa i Rumuńskiej, powstawały osiedla Ogrody i Wieniawa, rozpoczęto wielkie inwestycje ekologiczne, wymieniano sieć gazową i nawierzchnie ulic, powstawały nowe zakłady pracy.

Tamte lata, które dziś tak często uznaje się za zmarnowane, były czasem, gdy miasto rozwijało się naprawdę dynamicznie. Ani ja, ani mieszkańcy Leszna nie muszą się wstydzić, że tutaj żyliśmy, pracowaliśmy. A przecież od kiedy jestem prezydentem zapisujemy na nasze konto kolejne sukcesy. Zakończyliśmy budowę części biologicznej oczyszczalni ścieków, oddaliśmy do użytku pływalnię, powstały Aleje Jana Pawła II, rozpoczęliśmy i z powodzeniem kontynuowaliśmy budowę kolektora K7 i sieci kanalizacji deszczowej. Na inwestycje komunalne miasto wydało w ostatnich ośmiu latach ponad 200 milionów złotych, a prawie 150 milionów pozostawili u nas inwestorzy. Zawsze Leszno znajduje się też na wysokich pozycjach w liczących się rankingach gospodarności. Rozwój miasta jest oczywiście sukcesem setek ludzi. Bez nich nie byłoby tych zmian i osiągnięć. Mnie cieszy fakt, że potrafiliśmy wspólnie rozwiązywać nawet trudne sprawy, że znajdowaliśmy kompromisy i wybieraliśmy najlepsze rozwiązanie. Bo raz jeszcze wracam do tego, czego uczyli mnie rodzice - w życiu liczy się profesjonalizm, ale także zaufanie do drugiego człowieka, do jego fachowości i kompetencji. I nieistotne, jaką on nosi legitymację czy jakie ma przekonania polityczne, zawsze najważniejsza jest uczciwość i dobra praca. Tej zasadzie jestem wierny do dziś. Przedstawiając się Państwu nie mogę nie powiedzieć o najtrudniejszej dla mnie sprawie. Trzy lata temu odeszła na zawsze moja żona. Zostałem sam, bez największej miłości mego życia. Halina była piękną dobrą i mądrą żoną. Doradzała mi w podejmowaniu wielu ważnych decyzji, byliśmy szczęśliwym małżeństwem. Planowaliśmy, że wspólnie przeżyjemy jesień życia. Niestety okrutna choroba, z którą Halina tak dzielnie walczyła zabrała mi ją bezpowrotnie. Kiedy teraz wracam do pustego domu, zawsze myślę, że to pożegnanie musiało mieć jakiś głębszy sens. Może los chciał, bym lepiej rozumiał kłopoty i zmartwienia innych i potrafił otworzyć się na czyjeś nieszczęścia? Chcę wierzyć, że właśnie dlatego odeszła.

Nie ukrywam, że jestem członkiem Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Kandydując z listy tej partii zostałem prezydentem Leszna. Ale wychowałem się w rodzinie katolickiej i z tymi wartościami zawsze się identyfikowałem. Dla mnie te dwa katalogi wartości nie są oddzielnymi światami. Sposób, w jaki potrafi się je łączyć, zależy przecież od człowieka.

 
następny artykuł »