Image
Niezwykły żywot i takież dzieła Wojciecha Bogusławskiego
03.10.2008.

Wojciech Bogusławski żył intensywnie i barwnie. Może i dlatego, że jego czasy dostarczały nie lada jakich emocji patriotyczno-polityczno-społecznych. A może dlatego, że splot rozmaitych osobistych i rodzinnych zdarzeń, typ osobowości, wreszcie zawód nie pozwalały Bogusławskiemu na stagnację.

Wojciech Bogusławski

W każdym razie swoim życiorysem mógłby obdarzyć kilku nudziarzy. Dla nas istotne jest, że to właśnie Wielkopolanin z sucholeskiego Glinna został uznany za ,,ojca teatru narodowego". W Poznaniu bywał osobiście, tu występował jego zespół teatralny. Pomimo zasług i związków z Poznaniem jest jednak przez potomnych traktowany po macoszemu. A doceniany tylko przez specjalistów-teatrologów oraz ziomków z Glinna i okolic.

Bogusławski z historią w tle

Bogusławski urodził się 9 kwietnia 1757 roku w Glinnie jako syn regenta ziemskiego Leopolda herbu Świnka i Anny z Linowskich herbu Pomian. Być może był noworodkiem nietęgiego zdrowia, bo został natychmiast ochrzczony ,,z wody". W Glinnie mieszkał 13 lat. To czasy wojny siedmioletniej w Wielkopolsce, przemarszu i stacjonowania wojsk rosyjskich, obecności Prusaków. To koniec panowania króla Augusta III Sasa i wybór Stanisława Augusta Poniatowskiego na króla Polski. Uczył się (krótko!) w szkole pijarskiej w Piotrkowie, był uczniem Szkół Nowodworskich w Krakowie. Naukę przerwał w 1773 roku. To już czasy kiedy przez Polskę przetoczyła się konfederacja barska (w tym czasie ojciec Bogusławskiego stracił majątek), nastąpił I rozbiór Polski. Rok później widzimy Bogusławskiego na dworze biskupa krakowskiego Sołtyka. Nie zagrzał tam długo miejsca. Zamarzyła mu się kariera wojskowa: w latach 1775-1778 pełnił służbę jako kadet w pułku Gwardii Pieszej Litewskiej. Kariery wojskowej nie zrobił, pominięto go w  awansie co zniechęciło, rozczarowało Bogusławskiego.

Nędza uszczęśliwiona

I być prawdopodobnie dobrze, że tak się stało! Bądź co bądź wojaków było wielu... W każdym razie w roku 1778 nastąpił zasadniczy zwrot w życiorysie Bogusławskiego - pod tą datą w swoim CV wpisałby: debiut aktorski (w tym charakterze - jako jeden z pierwszych przedstawicieli pokolenia świeckiej inteligencji szlacheckiej, co zszokowało kręgi w jakich się obracał, bo profesja aktorska nie cieszyła się poważaniem!), śpiewaka operowego i autora dramatycznego. Pod tą samą datą w życiorysie Bogusławskiego pojawia się udana przeróbka włoskiej ,,Nędzy uszczęśliwionej", którą przywykło się uważać za pierwszą polską operę komiczną, za pierwszy polski Teatr Narodowy. Bogusławski dopisał nowe fragmenty, zamknął całość w dwu aktach, zwiększył ilość arii. Rzecz ma miejsce w ,,ubogiej chałupie" we wsi mazowieckiej. Chodzi, oczywiście, o miłość, zrazu nieszczęśliwą między wieśniaczką Kasia a parobkiem Antkiem. Dzięki jednak darom ,,pana dobrego" czyli właściciela wsi, zakochani mogą założyć własne gospodarstwo.

Bogusławski przełożył na język polski około 20 włoskich oper komicznych z zachowaniem na ogół charakteru oryginału - były to sztuki o tematyce wiejskiej - i to one wraz z folklorem wiejskim cieszyły się większą popularnością niż komedie francuskie z bohaterami-rzemieślnikami i scenerią miejską. W rezultacie na plan pierwszy wysunęły się sztuki o tematyce chłopskiej ,, narodowej". I biorąc między innymi to pod uwagę można mówić o Bogusławskim. jako o ojcu teatru ,,narodowego". Wiele tez się działo w życiu osobistym Bogusławskiego. Pewnie jak dzisiejsi amanci filmowi miał powodzenie u pań. Przy okazji miłosnych uniesień dorobił się tez... sporej gromadki nieślubnych dzieci. Wspaniały aktor, tłumacz, reżyser musiał być też wybornym kochankiem, bo towarzyszki jego życia zmieniały się jak w kalejdoskopie. Wiele działo się też w życiu zawodowym Bogusławskiego. Za te zasługi w 1782 roku Stowarzyszenie Aktorów Narodowych zgotowało Bogusławskiemu benefis jako ,,założycielowi opery polskiej".

Cud mniemany

W tym czasie został mianowany dyrektorem (,,director" oznaczało reżysera, organizatora) zespołu polskiego, później także obcych trup. Ale już w 1784 roku popadł w taką niełaskę u króla (przyczyny nie są bliżej znane), że opuścił Warszawę i przez pięć lat występował ze swoim zespołem w Wilnie, Grodnie, Dubnie, Lwowie. Lata Sejmu Czteroletniego, uchwalenia Konstytucji 3 Maja, wojny polsko-rosyjskiej, wreszcie II rozbioru Polski zbiegają się z przywróceniem Bogusławskiego do łask. I trzeba tutaj podkreślić, że w tych czasach widownia teatru uzyskała rolę drugiego obok sali sejmowej zgromadzenia narodowego. To tutaj wyzwalały się emocje patriotyczne, bo widownia wychwytywała wszelkie aluzje. (Na marginesie - przypomina to reakcję i postawę widzów z lat 80-tych XX wieku, a i dzisiejszych, kiedy to w każdym niemal słowie czy geście teatralno-kabaretowych spektakli i skeczów widzowie słyszą i widzą aluzje do sytuacji na scenie politycznej i jej bohaterów. Nawet gdy tych aluzji tak naprawdę nie ma!)

Atmosfera spisku i wrzenia rewolucyjnego - to na mapie politycznej, a na mapie operowo-teatralnej pojawia się dzieło wybitne, które nie pozwala o Bogusławskim zapomnieć do dziś. To ,,Cud mniemany, czyli Krakowiacy i Górale", stanowiące najwybitniejsze osiągnięcie sceny polskiej w tym okresie. Premiera odbyła się 1 marca 1794 r. Odczytanie ,,zaszyfrowanych" w tekście znaczeń zostawiamy teatrologom. Tutaj przypomnijmy tylko, że rzecz dzieje się w podkrakowskiej wsi Mogiła, osnową sztuki jest miłość (a jakże!) Stacha - syna furmana do Basi - córki młynarza. Są rozmaite przeszkody, występują chłopi, górale i krakowiacy oraz pewien student, który fortelem doprowadza do ,,cudu" i zgody powaśnionych stron a tym samym do happy endu.

Mówi się, że ta sztuka wyznaczyła punkt dojścia teatru narodowego w XVIII w. i stała się wzorem dla innych ,,dram" o tematyce chłopskiej, ,,narodowej".

Poznańscy Obywatele teatromani

6 listopada 1782 r. w Warszawie między grupą aktorów a ,,enteprenerem" Wojciechem Bogusławskim, ówczesnym dyrektorem ,,exhibiitionum thearealium Polonicarum Varsoviensum" zawarto kontrakt, aby założyć ,,theatrum polskie w Poznaniu, mieście stołecznym województwa poznańskiego" Tym samym został Bogusławski ,,przedsiębiorcą teatralnym", który powierzał swojemu ,,dyrektorowi" (był nim Józef Srokowski, kolejna ciekawa postać) organizację przedstawień. Zachował się bardzo ciekawy ,,regulament"- i aż szkoda, że nie ma tutaj miejsca na jego przytoczenie. W każdym razie jest w nim mowa o obowiązkach aktorów i karach nań nakładanych (np. za pijaństwo), zapłacie itd. 30 grudnia 1782 r. w poznańskim Ratuszu zapadła decyzja o koncesji teatralnej dla Bogusławskiego - dyrektora polskich widowisk w Warszawie, aby ,,takież polskie sztuki teatralne były tu przezeń w Poznaniu wystawiane za przytomnego urzędu przyzwoleniem(...)". Niestety, zamiary uruchomienia stałej sceny teatralnej w Poznaniu nie powiodły się...

Nie mniej jednak przyjmuje się, że dawano 8-10 przedstawień miesięcznie (nawet gdy Bogusławski już teatrem nie kierował). Wiadomo też, że w pojezuickim budynku przy Gołębiej miał Poznań namiastkę swojego teatru. Przedstawienia odbywały się również w nie najlepszych warunkach adaptowanej ujeżdżalni Geislera przy bramie Wronieckiej a na początku XIX stulecia w teatrze królewskim czyli ,,Arkadii", zamykającej swoim budynkiem zachodnią część pl. Wolności..

Po raz pierwszy Bogusławski był w Poznaniu w maju 1800 r., aby przygotować miejsce do występów, wystąpił w Poznaniu 22 czerwca 1800 r., (czas tzw. kontraktów świętojańskich), odnosząc wielki sukces. W swoich późniejszych wspomnieniach pisał o ,,zgromadzonych naówczas Poznańskich Obywatelach" i ich ,,łaskawych dowodach" dla ,,narodowych widowisk". Rezydował w hotelu Saskim przy Wrocławskiej (miejsce, w którym swojego czasu zatrzymywał się też m.in. Napoleon. Wyliczono, że Bogusławski był w Poznaniu osobiście dziewięciokrotnie, także w Kaliszu, posiadającym teatr z prawdziwego zdarzenia. Musiał być przyjmowany aż tak entuzjastycznie a gesty samego Bogusławskiego tak patriotycznie, że stało się to wszystko istotne dla władz pruskich, które zaczęły grozić surowymi karami!

Ojciec przez dzieci zapomniany?

Dla obiektywizmu trzeba w tym miejscu przypomnieć, że Bogusławski rodzinnej wsi nie wspomina, notując wrażenia z pierwszego pobytu - po latach - w Poznaniu. Dworek rodziców przeszedł w ręce wierzycieli, artysta z rodzicami kontaktów raczej nie miał. Pozostaje jednak faktem, że Glinno jest miejscem urodzenia wielkiego Polaka (jak i pierwszego prezydenta Poznania po odzyskaniu niepodległości Jarogniewa Drwęskiego!). Biografowie czasem owo Glinno wspominają. A czasem o nim zapominają...

W latach nam bliższych wieś jako miejsce narodzin Wojciecha Bogusławskiego przypominał turysta i krajoznawca, przewodnik PTTK Franciszek Jaśkowiak. Pamiętali i pamiętają nauczyciele z Suchego Lasu a tamtejsza szkoła nosi imię Wojciecha Bogusławskiego. W latach 60-tych ub. stulecia ustawiono głaz-pomnik. Nie zapomnieli o ,,ojcu teatru narodowego" harcerze oraz członkowie Stowarzyszenia Golęczewian. I z ich inicjatywy ukazała się ciekawa publikacja ,,Wojciech Bogusławski in memoriam", dokumentująca ubiegłoroczne obchody 250-lecia urodzin Wojciecha Bogusławskiego.

Mimo związków Bogusławskiego z Poznaniem, miasto też nie hołubi tej postaci. Jest w mieście niewielka uliczka jego imienia na Łazarzu i... nic więcej. Choć, przypomnieć trzeba, że mieliśmy Wojewódzki Dom Kultury im. Wojciecha Bogusławskiego, czyli popularny niegdyś Pałac Kultury, dziś Centrum Kultury Zamek.

Mówi były dyrektor Pałacu Kultury, Jan Szajek: "Przypominam sobie, że organizowaliśmy, z naszej inicjatywy, imprezy poświęcone Bogusławskiemu w ośrodku kultury w Suchym Lesie. Zajmował się tym nasz dział teatru pod kierownictwem Henryka Dąbrowskiego. Były też pamiątkowe medale z wizerunkiem Pałacu Kultury z jednej strony i podobizną Bogusławskiego - z drugiej. Z jednostką wojskową z Biedruska organizowaliśmy doroczne spotkania niejako pod patronatem Bogusławskiego. Owszem, bez ,,fajerwerków" , ale przecież to były zupełnie inne czasy niż dzisiaj! Może więc i skromnie, a jednak propagowaliśmy ,,ojca sceny narodowej". W miarę ówczesnych możliwości..."

Gdy Napoleon ponosił klęskę w kampanii przeciw Rosji, Bogusławski ponosił osobistą klęskę ostro atakowany przez krytyków z Towarzystwa Iksów. Kiedy powstaje Królestwo Polskie, Bogusławski pomału zaczyna wycofywać się z życia teatralnego i wielokrotnie składa podanie o emeryturę. Jako 66-latek żeni się z 25-latką. Prawdopodobnie po raz pierwszy....

Umiera 23 lipca 1829 roku. Kilkanaście miesięcy później wybucha Powstanie Listopadowe.