Image
Dlaczego przegraliśmy wojnę w 1939 roku
Autor: dr. Ryszard Woytak   
15.11.2011.

Historyk amerykański dr. Ryszard Woytak i Ludwik Ratajczak w 1967 roku w Poznaniu

Dlaczego przegraliśmy wojnę 1939 roku z Niemcami Hitlerowskimi

W 1939 roku wojskiem dowodził Marszałek Edward Rydz Śmigły a Gen. Brygady Wacław Stachiewicz był szefem Sztabu Głównego w latach 1935-39, prawa ręka Marszałka Śmigłego. Zadałem gen. W. Stachiewiczowi pytanie, czy Polska była przygotowana do wojny z Niemcami. "Oceniając realnie nasze możliwości unowocześnienia wojska nie można było przeprowadzić na taką skalę jak w III Rzeszy czy Związku Sowieckim. Nie mieliśmy przemysłu ciężkiego i też technicznie byliśmy opóźnieni – produkcja samolotów i czołgów.

Nowoczesne uzbrojenie wojska miało być kupione od Francji. W 1936, 1937 roku chcielismy za miliard franków kupić od francuzów nowoczesną broń, a udało się wydać 100 mln. franków. Francuzi nie wywiązali się z umowy. Otóż w tym okresie maksymalnie wzmożonego wysiłku finasowego Polska wydała na cele wojskowe ponad 6,5 mld. złotych. Niemcy wydały na ten sam cel 90 mld. RM, czyli 180 mld. zł.. Było to więc ponad 27 razy więcej, niż wydatki Polski. Te dane mówią same za siebie. A wydatki na zbrojenie w Związku Sowieckim też były przybliżone do Niemieckich. My byliśmy świadomi, że ani z Niemcami, ani ze Związkiem Sowieckim, jak nas zaatakują wojny nie wygramy. Dlatego podpisaliśmy pakt z Francuzamii Anglikami. W wypadku agresji Niemców na Polskę, Francja i Anglia zaatakują Niemcy. Rozpoczęła się wojna. Wszystkie wielkie jednostki pancerne lotnictwo, lekkie czołgi, jednostki zmotoryzowane wojsk III Rzeszy, rzucone były na front polski. Niemcy wojny nie wypowiedzieli. Oni poprostu zaatakowli nas z wszystkich stron, nawet zaatakowała nas Słowacja. Francuzi i Anglicy nas haniebnie zdradzili. Siły niemieckie na froncie zachodnim były słabe. Warunek był tu tylko jeden. Poprostu trzeba było się bić, trzeba było walczyć nie chować się bojaźliwie za linią Maginota. Nie było więc ze strony dowództwa francuskiego woli walki, energii i chęci działania. Tę wojnę musieliśmy przegrać. R.W. - Jeżeli Sztab Generalny wiedział, że nie wygramy wojny z Niemcami, to nie warto było iść na ustępstwa w sprawie korytarza.
Gen. Stachiewicz – "Wrzesień 1939 roku przegrany został już wcześniej przez kardynalną bierność rządow francuskiego i angielskiego w kolejnych kryzysach 1933, 1936, 1938, kiedy to umożliwiono brunatnemu bandycie, bezkarnie buszować po Europie. Jasne rząd i Sztab Generalny mógł zostać w Warszawie i walczyć do końca straty byłyby większe, a wojna z Niemcami i tak przegrana".

Według opinii Generała decyzja Marszałka o przekroczeniu granicy rumuńskiej była dla niego, jak też całego jego bliskiego otoczenia wielką tragedią osobistą, którą trzeba było wtedy osobiście przeżyć, aby ją zrozumieć. Gen. Stachiewicz opierając się na dokładnej znajomości ówczesnej sytuacji, oraz długoletniej znajomości marszałka, wiedział dobrze jakimi motywami moralnymi zawsze w życiu się kierował. Toczył w sobie wtedy ciążką walkę wewnętrzną, bo przecież wszelkie argumenty rozumowe musiały mu wskazywać, że wobec niemożności dalszego dowodzenia działaniami na terenie kraju, jedyną logiczną decyzją było przedostanie się do Francji, by wraz z tą częścią wojska, której uda się tam dotrzeć, kontynuować walkę z Niemcami.Wydając ostatnie rozkazy wojsku do przechodzenia do Rumunii i na Węgry, nie mógł już w dalszym ciągu wpływać na dalszy przebieg działań i nic w kraju praktycznie nie mógł zdziałać. Tyle gen. Stachiewicz w obronie Rydza-Śmigłego. Ale Marszałek Rydz-Śmigły i prezydent Mościcki są już w Rumunii a w Paryżu jest gen. Sikorski.

Gen. Stachiewicz po klęsce Polski w 1939 roku mówi: "Żołnierzom polskim z trudem przedzierającym się z Kraju do Rumunii, Węgier i do "sojuszniczej" Francji już na punkcie granicznym wręczono sławetną ulotkę autorstwa gen. Mariana Kukiela, ulotkę nakazującą im nie zapominać, że reprezentują armi pobitą i zwyciężoną, naród upokorzony, ujarzmiony i pozbawiony własnego Państwa. Zaiste conajmniej dziwna to była forma krzepienia ducha u żołnierza tułacza. Ulotki tego typu kolportowano również w głębi Francji wśród formujących się polskich oddziałów. Z podobnym natężeniem nienawiści, oszczerstw i bezkrytycznej furii obrzucano błotem internowany w Rumunii rząd polski. Tu również stosowano perfidną metodę podziału: "ofiarny, odważny wielki naród" i "podły, nikczemny" rząd przedwojenny. Jak słusznie tu zauważa z dużą dozą ironiii sarkazmu Pobóg-Malinowski, aż dziw bierze wobec gradu tak ciężkich zarzutów, że w samej rzeczy naród mądry, myślący, cywilizowany, dał się rządzić niczym stado ślepych baranów, nikczemnej klice "niedołęgów, szkodników i zdrajców".Francuzi za zdradę nie chcieli się spotkać z rządem Mościckiego, aby nie tłumaczyć się, że zdradzili Polskę. A nas wysłano do Afryki. Znowu Polska była podzielona na dwa obozy.


Redakcja

Ryszard Woytak amrykański historyk polskiego pochodzenia przeprowadził wywiady z wojskowymi II Rzeczypospolitej po przegranej wojnie w 1939 roku. On był pierwszym, który w książce "Na granicy wojny i pokoju" ( On the border of war and peace), opisał polski wywiadi dyplomację w latach 1937-39. Spotkał się z wszystkimi twórcami Enigmy i był pierwszym historykiem, który pokazał twórców Enigmy.